PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Japoński chrzan z tajnej farmy pod Radomiem

Japoński chrzan z tajnej farmy pod Radomiem Fot. Shutterstock

Autor: Grzegorz Tomczyk

Dodano: 02-09-2018 06:57

Tagi:

Wasabi to jedna z najdroższych przypraw na świecie, która jednak wraz z modą na sushi robi zawrotną karierę. Wysoka cena wasabi nie bierze się znikąd - roślina, z której się ją wytwarza, jest być może najtrudniejsza w uprawie na naszym globie, więc popyt na nią wciąż przewyższa podaż. Mało kto jednak wie, że jedna z nielicznych farm poza rodzimą Japonią, gdzie z powodzeniem uprawia się te rośliny, znajduje się w Polsce.



Mowa o Wasabi Farm Poland pod Radomiem (woj. mazowieckie), która jako pierwsza w Europie kontynentalnej zajęła się towarową produkcją wasabia japonica, czyli chrzanu japońskiego. To gospodarstwo rodzinne stworzyli Janusz Bluma wraz z synem Jarosławem, córką Agnieszką i jej mężem Rafałem Firlejem. Co ciekawe, żadne z nich nie ma rolniczych kwalifikacji. Pan Janusz jest ekonomistą i prawnikiem, jego syn i zięć informatykami, a córka - anglistką.

- I myślę, że to klucz do naszego sukcesu - uważa Janusz Bluma. - Wasabia japonica to roślina tak pełna paradoksów, że wymyka się definicjom. Rolnicze przygotowanie raczej by nam przeszkadzało. 90 procent udanych upraw założyli właśnie tacy jak my pasjonaci. Muszę jednak zdradzić, że w młodości pomagałem dziadkom, którzy mieli gospodarstwo ogrodnicze. Stąd wzięły się moje zainteresowania nietypowymi roślinami i tam nauczyłem się ciężkiej pracy na roli. Bez tych doświadczeń decyzja o porzuceniu pracy zawodowej byłaby z pewnością trudniejsza -przyznaje nasz rozmówca.

TAJEMNICE SUKCESU

Do pomysłu uprawiania wasabi założyciele farmy dojrzeli w 2014 r., po doświadczeniach z innymi egzotycznymi roślinami. Z Japonii sprowadzili kilkadziesiąt sadzonek, które udało się rozmnożyć. Przez 2 lata w doniczkach badali możliwości uprawy w różnych warunkach - testowali podłoża, sprawdzali tolerancję roślin na zmiany. W wyniku tych doświadczeń stracili połowę sadzonek, ale bogatsi o zdobytą wiedzę zaryzykowali uprawę na zewnątrz. Dziś mogą już mówić, że odnieśli sukces.

A na czym właściwie polegają trudności w uprawie chrzanu japońskiego? W warunkach naturalnych rośnie on nad brzegami górskich strumieni. Nie przepada za słońcem, nie znosi upałów ani mrozów. W Japonii farmy wasabi lokowane są na górskich tarasach.

- Roślina kwitnie od grudnia do kwietnia i ma bardzo długi okres wegetacyjny. Nasz klimat nie sprzyja uprawie ze względu na zbyt duże różnice temperatur. Próby kończą się utratą drogich sadzonek, a jeśli rośliny przetrwają, to nie rosną i nie rozmnażają się - wyjaśnia Janusz Bluma. - Wiele założonych w Europie farm zniknęło lub ograniczyło się do produkcji sadzonek. Jedna sadzonka kosztuje 8-10 euro. W USA z kolei działają farmy oparte na hydroponice, ale taka produkcja jest kosztowna, a jakość wyprodukowanych kłączy nie przekonuje znawców.

- Znaleźliśmy się w gronie nielicznych, którym udało się opracować skuteczne i naturalne metody uprawy - przyznaje założyciel Wasabi Farm Poland. - Szczerze mówiąc, w naszym przypadku do powodzenia w uprawie bardziej przyczyniło się oglądanie filmów z japońskich farm niż fachowe poradniki. Za sukces odpowiadają czysta woda, odpowiednie podłoże i niwelowanie wysokich amplitud temperatury.

MAŁA WIELKA FARMA

Właściciele nie chcą zdradzać zbyt wielu tajemnic, bo na sukces musieli ciężko zapracować i nie zależy im na ułatwianiu zadania ewentualnej konkurencji. W USA za licencję na założenie farmy wasabi zapłacić trzeba nawet 200 tys. dolarów i to bez gwarancji zwrotu kosztów.

Pierwsza plantacja pod Radomiem zajmowała 200 m2 i liczyła 1000 sadzonek. Na zbiory jej twórcy musieli zaczekać kolejne 2 lata, bo po takim okresie roślina wytwarza kłącza handlowej wielkości, czyli ważące po 70-150 g. W zależności od warunków klimatycznych z pąków pachwinowych wasabi może wyrosnąć nawet 20 odrostów korzeniowych. Dziś plantacja to 15 tys. roślin na 1600 m2. Czy przy takim areale można mówić o dochodowej produkcji?

- W odniesieniu do innych upraw te dane są mylące - przyznaje Janusz Bluma. - Weźmy jednak pod uwagę, że 1 kg kłączy sprzedajemy po 1200 zł, liście po 80-150 zł/kg, zaś pędy kwiatowe po 300 zł/kg. Największa farma wasabi w Japonii mierzy 8 ha i sprzedaje rocznie 300-350 tys. sztuk kłączy. My do tego poziomu moglibyśmy dojść za 4 lata. Póki co jednak tak śmiałych planów nie snujemy, chcemy dojść do 100 tys. kłączy rocznie.

Jakość kłącza ocenia się po śladach, jakie zostają na nim po zrzucaniu w czasie wzrostu kolejnych liści. Jeśli odległości między nimi są duże, to znaczy, że chrzan rósł zbyt szybko i będzie wodnisty. Jeśli blizny są blisko siebie, chrzan rósł wolno i będzie za ostry. W Japonii najlepsze kłącza potrafią kosztować nawet 500000 jenów z a sztukę, czyli ok. 17 tys. zł.

RODZINNY PATENT

Wydawałoby się więc, że założyciele Wasabi Farm Poland winni "iść za ciosem" - zwiększać areał i wydajność produkcji. Skąd ograniczenia w jej rozwijaniu?

- Tej plantacji nie da się zmechanizować, wszystkie czynności musimy wykonywać ręcznie - wyjaśnia Janusz Bluma. - Jedyne maszyny na farmie to pompy do wody i wozidło do transportu podłoża, które również przygotowujemy ręcznie. Podłoże co roku trzeba wymieniać, w tym roku potrzebowaliśmy 200 t. Rośliny należy też chronić przed chwastami i szkodnikami, których jest całe zatrzęsienie, bo wasabia należy do rodziny kapustnych. Nasza farma jest ekologiczna, więc nie sięgamy po chemiczne środki ochrony. Uprawa jest bardzo pracochłonna.

- Powiększenie areału to konieczność zatrudnienia pracowników, a wtedy nasze autorskie rozwiązania przestałyby być tajemnicą - obawia się współwłaściciel. - Podobnie jak lokalizacja plantacji, której nie zdradzamy. Wolimy pozostać gospodarstwem rodzinnym.

Podobnie podchodzą do tej kwestii właściciele farm na całym świecie. Uprawa wasabi to zbyt kosztowny biznes, by narażać go na pokusy ciekawskich i żądnych łatwego zysku. Ze względów bezpieczeństwa właściciele farmy nie chcą nawet upubliczniać swoich wizerunków.

Wasabi Farm Poland w ubiegłym roku przebojem weszła na rynek. Początkowy sceptycyzm odbiorców szybko zgasł w konfrontacji z wysoką jakością kłączy spod Radomia.

- Właściwie całość produkcji trafia do polskich restauracji i mamy zapewniony zbyt na kilka najbliższych lat - przyznaje Janusz Bluma. - Ogranicza nas tylko konieczność pozyskania sadzonek na własne potrzeby. Rodowici Japończycy, którzy próbowali naszego wasabi, mówią, że jego smak przypomina im dom. To dla nas najlepsza rekomendacja.

Twórcy farmy nie zasypiają gruszek w popiele. W swoim 16-hektarowym gospodarstwie testują inne egzotyczne odmiany roślin. Wkrótce ruszają z uprawą niespotykanych w Polsce drzew owocowych.

Artykuł ukazał się w sierpniowym numerze miesięcznika "Farmer" Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (4)

  • Miki2 2018-09-02 22:55:14
    Ciekawe czy w mediach społecznościowych nie można znaleźć tajemniczych miejsc i ludzi
  • Aktis 2018-09-02 16:19:02
    "...nie zasypiają gruszek w popiele" - a jak się zasypia gruszki?
    • Henry 2018-09-02 19:15:52
      Jak nie ma czego się przy**bać, to i literówka dobra.
    • Anakonda 2018-09-02 20:34:51
      Przeciez tu nie ma zadnej literowki. Tak poprawnie uzywa sie tego zwrotu: "nie zasypiać gruszek w popiele"! Proba zmiany na "nie zasypywac" swiadczy o calkowitej ignorancji. Prosze najpierw doczytac, potem dopiero krytykowac.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.226.36.60
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!