"Z 450 mln euro, które zostały przekazane na rekompensaty za wycofanie produktów z rynku, dwie trzecie przypadło polskim producentom. Sądzę, że to niezły wynik; mamy zamiar kontynuować to wsparcie" - powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej w Brukseli Hogan.

W rzeczywistości do naszego kraju nie popłynęło aż dwie trzecie z całkowitej pomocy dla unijnych producentów, tylko nieco mniej, ale i tak przypadła polskim sadownikom znacząca kwota 215 milionów euro. Według danych KE polscy rolnicy wycofali 686 tys. ton owoców i warzyw z 1,5 miliona ton w skali całej UE.

Hogan zapowiedział, że aby pomóc w przezwyciężeniu trudności rynkowych zaproponuje przedłużenie wsparcia, które miało wygasnąć w połowie roku. Ma ono jednak być ukierunkowane na naprawdę potrzebujących i stopniowo wygaszane.

O kolejny pakiet pomocy dla naszych producentów jabłek i gruszek wystąpił w poniedziałek na spotkaniu unijnych ministrów rolnictwa minister Krzysztof Jurgiel.

- Składamy wniosek o podniesienie kwoty na wycofanie z rynku (jabłek i gruszek) do takiego poziomu, jaki był w ubiegłym roku, czyli około 290 tys. ton - powiedział dziennikarzom szef resortu rolnictwa.

Celem mechanizmu wycofania z rynku jest zmniejszanie ilości owoców przeznaczonych do sprzedaży. Dzięki niemu do polskich producentów trafiły już miliony złotych. Jurgiel poinformował, że obecnie obowiązujący limit na wycofanie dla Polski wynosi około 100 tysięcy ton.

- Cena jabłek spadła o około 10-15 procent w stosunku do roku ubiegłego i to jest też powód, żeby Komisja mogła podjąć interwencję - tłumaczył Jurgiel.

Z wypowiedzi Hogana podczas spotkania unijnych ministrów rolnictwa wynika, że w nowym rozporządzeniu "znacznie" podniesione zostaną limity na wycofanie owoców i warzyw dla organizacji producenckich. KE przewiduje, że będą one wykorzystywane w drugim kwartale tego roku.

Komisarz podkreślił, że zaproponował również przesunięcie niewykorzystanego limitu w wysokości 18 tys. ton. Polska z tego ogłoszonego jeszcze w połowie lutego wsparcia ma otrzymać 7 tys. ton, ale zdaniem organizacji producenckich to zdecydowanie za mało.

Hogan zwrócił uwagę, że dwa i pół roku od wprowadzenia rosyjskiego embarga to sporo czasu na znalezienie alternatywnych rynków. Zaznaczył, że Komisja Europejska stara się usunąć wszystkie bariery w dostępnie do zagranicznych rynków, tak żeby unijni producenci mogli na nich sprzedawać swoje owoce.