- Wystarczy popatrzeć na niemiecki Bundestag, jak też na Bundesrat, gdzie perspektywa uzyskania większości dla manipulacji genetycznych jest bardzo odległa. Nie powinno się to w przewidywalnej przeszłości zmienić - powiedziała szefowa niemieckiego rządu w wywiadzie dla dziennika "Leipziger Volkszeitung".

Jak zaznaczyła, kolejne ekspertyzy Komisji Europejskiej potwierdzają co prawda, że można bez obaw wykorzystywać dopuszczone produkty zmodyfikowane genetycznie, ale będąc kanclerzem musi jednocześnie brać pod uwagę, "czy obywatele akceptują zmodyfikowane genetycznie rośliny i czy istnieje przy tym poparcie politycznej większości".

Oczekuje się, że Unia Europejska dopuści do uprawy genetycznie zmodyfikowaną odmianę kukurydzy 1507. W niedawnym głosowaniu na ten temat Niemcy wstrzymały się od głosu, czego przyczyną były podziały w ich rządzie. Resorty obsadzone przez SPD i bawarską CSU zadeklarowały sprzeciw, natomiast ministerstwa będące w rękach CDU były za. Krytycy Merkel zarzucają jej, że osobiście udaremniła niemieckie weto wobec dopuszczenia roślin zmodyfikowanych genetycznie.

Podobał się artykuł? Podziel się!