Przyjęta na początku 2014 r. nowelizacja dyrektywy tytoniowej w założeniu ma zniechęcać do palenia. Jej przepisy są jednak niekorzystne dla naszych przedsiębiorców, ponieważ Polska jest drugim co do wielkości producentem tytoniu w Unii.

Zgodnie z dyrektywą od 2016 r. mają być zakazane papierosy z dodatkami smakowymi. Wyjątkiem objęto papierosy mentolowe, wobec których zakaz wejdzie w życie dopiero latem 2020 roku.

Wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński (PSL) podkreślał w poniedziałek, że cała sprawa ma duże znaczenie nie tylko dla polskich producentów, przetwórców, sprzedawców tytoniu, czy budżetu. Jak mówił, chodzi o to, czy KE może w oparciu o "nieczytelne kryteria wygaszać popyt, podaż czy produkcję nieekwiwalentnie w poszczególnych krajach". "Moim zdaniem mamy bardzo mocne argumenty prawne, że stoi to w sprzeczności z ustawodawstwem unijnym i z pewnością będę rekomendował Radzie Ministrów przyjęcie tej skargi" - zapowiedział wicepremier.

W sprawie skargi na dyrektywę tytoniową dotąd nie było jednomyślności w samym rządzie. Jej zwolennikiem był resort gospodarki, natomiast innego zdania było Ministerstwo Zdrowia.

Jak szacuje KE, dzięki zmianom w dyrektywie konsumpcja tytoniu może spaść o 2 proc. w ciągu pięciu lat. Liczba palaczy w UE zmniejszyłaby się o 2,4 mln. Według szacunków każdego roku palenie tytoniu zabija 6 mln osób na świecie, w tym 700 tys. w Europie.

Podobał się artykuł? Podziel się!