Specjalista z sandomierskiego oddziału Świętokrzyskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego Mateusz Surowiec przewiduje, że czereśni, wiśni i jabłek będzie o jedną trzecią mniej niż w roku ubiegłym.

Powodem jest tegoroczna pogoda: bezśnieżna zima i wieczorne mrozy, które szczególnie szkodziły sadom zlokalizowanym w dolinach. Drzewa owocowe kwitły bardzo obficie, ale krótko, a pyłek był suchy, co utrudniało zapylenie. Drzewom doskwiera też susza. Rozmówca zwrócił także uwagę na mniejszą niż dawniej liczbę pszczół.

Jego zdaniem gorzej zawiązały się owoce późnych odmian czereśni. Bardzo słabo - owoce wczesnych odmian wiśni - w niektórych sadach zawiązało się tylko osiem owoców na sto kwiatów. Specjalista podkreślił, że wiśnie tych odmian kwitły tej wiosny tylko przez trzy dni.

Prezes sadowniczej grupy producenckiej Refal z gminy Wilczyce Zbigniew Rewera powiedział, że nie zapowiada się ani klęska urodzaju, ani nieurodzaju. Zastrzegł, że o jesiennych zbiorach będzie można mówić dopiero w lipcu, po tzw. opadzie czerwcowym, czyli naturalnym opadzie owoców w czerwcu.

Według niego prognozy dla regionu sandomierskiego są takie, że dużo mniej niż w ubiegłym roku będzie brzoskwiń i moreli, prawdopodobnie nieco mniej wiśni, gruszek i śliwek, natomiast zbiory jabłek i czereśni będą na poziomie porównywalnym z rokiem 2011.

Prezes uważa, że gwałtowny spadek temperatury w styczniu, po długiej, ciepłej jesieni, skutkował przemarznięciem pąków. Z kolei okres kwitnienia drzew owocowych był bardzo krótki, co mogło wpłynąć na słabsze zawiązywanie się owoców.

Na kieleckim targowisku pojawiły się już pierwsze czereśnie. We wtorek kilogram owoców można było kupić za 7-10 zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!