Jak powiedział prezes Stowarzyszenia Producentów "Truskawka Bielińska" Andrzej Bera, takiej sytuacji jak w tym roku nie było dawno. Niemal codziennie, krótko, ale intensywnie padał deszcz, często z gradem, który stopniowo niszczył plantacje truskawek. Przez to, że teren większości plantacji w gminie Bieliny (Świętokrzyskie) jest górzysty, to spływająca woda podmywała ziemię i robiła w polach doły albo zmywała sadzonki truskawek.

- W miejscach gdzie z kolei było płasko woda stała, a owoce gniły - dodał Bera. Po burzach z gradem z początku czerwca, ponad 1200 gospodarstw straciło swoje uprawy, co stanowi ponad 60 procent wszystkich gospodarstw w gminie. Jako jedną z przyczyn słabego sezonu Bera podał również niską cenę truskawek w skupie, która kształtowała się na poziomie ok. 6 złotych za łubianka, czyli 2,80 gr za kilogram. W zeszłym roku była dwukrotnie wyższa.

Jak prognozuje Bera, część rolników albo ograniczy produkcję truskawek albo będą zmuszeni zaciągnąć kredyty w banku, żeby utrzymać produkcję. Jak zaznaczył nikt sobie raczej nie pozwoli na całkowitą likwidację plantacji, ale może ona zostać mocno ograniczona.

- Kiepski rok w produkcji truskawek odbija się później na ochronie roślin, ponieważ będzie na nią brakować pieniędzy. Zabezpieczenie plantacji na jednym hektarze może kosztować nawet kilka tysięcy złotych - powiedział Bera. Za dwa tygodnie producenci truskawek należący do Stowarzyszenia Producentów "Truskawka bielińska" będą liczyć straty po nieudanym sezonie. Jak zaznaczył Bera jeszcze teraz kilku producentów sprzedaje truskawki deserowe, które stanowią odmianę późną. Gmina Bieliny położona w centralnej części Gór Świętokrzyskich stanowi regionalne zagłębie truskawkowe, w którym owoce są uprawiane od ponad 60 lat. Na ok. 7 tys. ha pól uprawiane są głównie truskawki przemysłowe, z których m.in. powstają soki i przetwory.