Według wstępnych prognoz prof. Makosza jabłek z tegorocznych zbiorów będzie nieco więcej niż w roku ubiegłym. - Ubiegły rok był średni pod względem urodzaju, zebrano około 2,5 mln ton jabłek. W tym roku zbiory mogą wynieść 2,6-2,7 mln ton - powiedział.

Zimą część sadów wymarzła, ale nie będzie to miało wpływu na wielkość zbiorów. - To, co przemarzło, to są młode sady i nie aż tyle, żeby miało to wpływ na wielkość zbiorów. Natomiast sadów przybywa i przy bardzo dobrej pogodzie potencjał produkcyjny sadów wynosi już około 3,5 mln ton - dodał Makosz.

W jego ocenie Polska może rozwijać produkcję jabłek, ponieważ ma szansę na ich korzystną sprzedaż na rynkach zagranicznych. Najwięcej jabłek eksportujemy do Rosji, a część trafia na rynek europejski. - Powoli wypychamy Włochów i Holendrów z rynku rosyjskiego. Nasz rekord eksportu to było 830 tys. ton. Ja widzę szansę na 900 tys. ton, wtedy wyprzedzilibyśmy Chiny i Polska byłaby największym eksporterem jabłek na świecie - mówił Makosz.

Także prezes grupy producenckiej Refal w Sandomierzu Zbigniew Rewera uważa, że tegoroczne zbiory będą dobre. - Kwitnienie jest bardzo mocne i należy się spodziewać dobrych plonów jabłek. Nie będą wszędzie jednakowe, bo niektóre sady przemarzły, ale - według moich prognoz - jabłek będzie dużo, na poziomie 2,5 mln ton - powiedział Rewera.

Jego zdaniem możliwości eksportu polskich jabłek na Wschód będą w najbliższych latach szybko rosły. Wiąże się to z powstawaniem coraz to nowych grup producentów i inwestycji w chłodnie, linie do pakowania i sortowania owoców, kupowane dzięki unijnym dotacjom. Według oceny Rewery pojemność chłodni z kontrolowaną atmosferą w Polsce, w grupach producenckich i u indywidualnych sadowników, wynosi 500-550 tys. ton, a do roku 2015 zwiększy się do 800 tys. ton, albo nawet 1 mln ton.

- Uzyskanie eksportu jabłek w granicach 1 mln ton nie będzie problemem, jeśli oczywiście pogoda dopisze i będą dobre plony. Będziemy dysponowali ogromnymi możliwościami, standard przygotowania owoców będzie taki sam jak na Zachodzie, a jesteśmy bliżej Wschodu i ceny mamy niższe - uważa Rewera.

Rewera twierdzi, że potrzeba lepszej organizacji handlu, by wzrósł eksport. - Trzeba nam stworzyć organizację albo choćby zacząć współpracę między grupami producenckimi, żeby nie robić wewnętrznej konkurencji (...). Możemy uzyskać dużo wyższe ceny na jabłka, bo wiemy, że Wschód - mimo że jest tam trudno - potrafi zapłacić dobre pieniądze za dobry towar - dodał. Podobał się artykuł? Podziel się!