Mówi się, że polskie jabłka będą niedługo sprzedawane na rynkach azjatyckich. - To one są dla nas przyszłością. W listopadzie ubiegłego roku otworzono rynek wietnamski, a już kupuje owoce i stał się ważnym partnerem dla nas. Rynek chiński jest dużo większy i ma ogromny potencjał. Szczególnie, że Chińczycy zepsuli swoją żywność. Teraz szukają alternatyw – mówił.  

- Produkcja jabłek w naszym kraju to 35-40 proc. produkcji unijnej. Ogromny potencjał jaki mamy powoduje, że widzimy szanse w otwieraniu nowych rynków – przyznał Michał Lachowicz.

Według niego, nowe rynki się rozwijają, jednak nie jest przekonany czy dla owoców będzie to rynek amerykański.

W opinii Michała Lachowicza, można i trzeba budować marki. - Dobrym przykładem jest Europa Zachodnia, gdzie brandy owocowe są najbardziej popularne. Marka to podpisanie się pod produktem i gwarancja jego jakości i powtarzalności – tłumaczył.

- Wiele mówi się o tym, że nie ma rozpoznawalności polskiej żywności na rynkach zewnętrznych. Są idee i pomysły, jednak wciąż jest to w powijakach. Mamy przykład rynku wietnamskiego, gdzie już rozpoznaje się owoce brandowe i nie brandowe – powiedział

Podobał się artykuł? Podziel się!