- Rozwój uprawy roślin białkowych, jest koniecznością w polskim rolnictwie z powodu przekroczenia 70 proc. udziału roślin zbożowych w strukturze zasiewów oraz nadmiernego uzależnienia od importu śruty sojowej, jako głównego składnika koncentratów białkowych, szczególnie do produkcji pasz dla drobiu i trzody chlewnej. W produkcji pasz dla bydła, znaczne ilości importowanej śruty sojowej można zastąpić śrutą i makuchem rzepakowym rodzimej produkcji, uniezależniając się od importu - mówił Białachowski podczas konferencji „Rośliny strączkowe i motylkowe - cenny element obecnej i przyszłej WPR".

Jak ocenia specjalista Polska obecnie importuje 77 proc. białka paszowego, 23 proc. to produkcja krajowa. Z produkcji krajowej 73 proc. pasz białkowych stanowi śruta i makuch rzepakowy.

- Obecnie najszybciej wzrasta uprawa łubinu żółtego - rośliny białkowej gleb słabszych. Do wzrostu upraw roślin strączkowych w znacznym stopniu przyczyniają się także dopłaty do 1 ha uprawy, które wzrosły 2,5 krotnie. Wzrasta nie tylko powierzchnia upraw łubinów w tym białego i wąskolistnego, ale również grochu, seradeli, i soi. Uprawa nowych odmian soi, szczególnie wcześniej dojrzewających mieszańców, jest również jedna z dróg prowadzących do zwiększenia produkcji białka krajowego tym bardziej że nasiona soi dostarczają także oleju - podkreślał wiceprezes KZPR.

Problem niedoboru białka paszowego nie dotyczy tylko Polski, bo Unia Europejska importuje 70 proc. pasz białkowych w imporcie bezcłowym, głównie z Ameryki Północnej, także Południowej. Według danych handlowych opublikowanych przez Sparks, import śruty sojowej do Polski w 2011 r. przekroczył 1908 mln t, co oznacza blisko 2-procentowy spadek wobec 2010 roku - podają analitycy Banku BGŻ.

- Czynnikiem wspomagającym rozwój upraw roślin strączkowych w Polsce, są nie tylko dopłaty obszarowe, ale także bliskość rynków światowych, przy występujących okresach suszy, nowe oszczędne technologie uprawy oraz postęp hodowlany i rejestracja nowych środków ochrony roślin, będą istotnym elementem integracji ochrony roślin - zaznacza Roman Białachowski.