W pikiecie uczestniczyli rolnicy z mazowieckich gmin, m.in. z Grójca, Płońska, Radomia i Siedlec. Protestujący zwracali uwagę, że koszty skupu czarnych porzeczek i wiśni nie wystarczają nawet na pokrycie kosztów produkcji.

Leszek Kumorek, szef sekcji NSZZ Rolników Indywidualnych (RI) "Solidarność" podkreślił, że dotychczasowe działania resortu są niewystarczające. Jego zdaniem rekompensata 600 zł do hektara dla plantatorów czarnej porzeczki jest zbyt niska. "Jednorazowy oprysk kosztuje ok. 550 zł/ha, więc o jakim my tu wsparciu, o jakiej rekompensacie mówimy?" - pytał Kumorek. Zagroził, że jeżeli ich postulaty nie zostaną spełnione, to będą zmuszeni następnym razem przyjechać tu ciągnikami.

Zwrócił również uwagę na kontrole w grupach producenckich, które - jak mówił - są "nadgorliwe" i sprawiają, że te grupy powoli upadają.

Protestujących przyjął minister Sawicki. Jak mówił minister podczas poniedziałkowej konferencji, przedstawiciele NSZZ RI "Solidarność" zostali poinformowani o możliwościach pomocy. Na ten cel przeznaczone zostanie 30 mln zł w ramach tzw. pomocy "de minimis". Pieniądze dostaną producencki porzeczek i wiśni.

Przypomniał, że 15 lipca złożył wniosek w KE Brukseli o dofinansowanie dla producentów porzeczek i wiśni. Minister poinformował, że ze wstępnych rozmów wynika, iż unijne dofinansowanie jest możliwe, ale pod warunkiem "całkowitego zniszczenia zbiorów (wycofanie ich z rynku) lub przekazania na cele charytatywne.

Zaznaczył jednak, że w tej sprawie ministra powinny także wspierać organizacje rolnicze. Np. gdy wystąpiły kłopoty ze sprzedażą owoców w krajach Europy Południowej, to organizacje rolnicze wystąpiły o unijną pomoc na tzw. "wycofanie" produktów z rynku, a ministrowie tylko je wspierali. Podkreślił, że na razie żadna polska organizacja takiego wniosku w KE nie złożyła.

Po raz kolejny minister zwrócił uwagę na niskie zorganizowanie rolników. W Polsce jest ponad 170 grup skupiających producentów owoców i warzyw. Na 200 tys. producentów tylko 1756 należy do grup, czyli zaledwie 1 proc. Przy tak niskim poziomie zorganizowania, tzw. wycofania z rynku nie mogą przeprowadzić organizacje, ale musiałaby się tym zająć Agencja Rynku Rolnego.