Szrotówka kasztanowcowiaczka po raz pierwszy wykryto w Europie jako szkodnika drzewostanów kasztanowca białego w 1984 r. w Macedonii. Od tego czasu szkodnik rozprzestrzenił się w różnych kierunkach z szybkością ok. 100 km w jednym sezonie. W okresie 16 lat szrotówek opanował już prawie całą Europę i stał się najgroźniejszym szkodnikiem kasztanowców. W Polsce wykryto go po raz pierwszy w 1997 r. w południowo-zachodnim rejonie kraju. Szkodnik przenosi się głównie biernie, z prądami powietrza oraz przez środki komunikacji.
Ze względu na dużą prężność biologiczną i odporność na niekorzystne warunki zewnętrzne jest on trudnym do zwalczenia szkodnikiem.
W latach 2003–2006 stwierdzono występowanie szrotówka kasztanowcowiaczka już w całej Polsce. Największe zagrożenie występuje w południowych i południowo-zachodnich rejonach kraju, gdzie jest nawet do 100 proc. porażonych drzew. Znaczenie wrogów naturalnych w ograniczeniu populacji szkodnika jest stosunkowo niewielkie. Wrogami takimi są głównie parazytoidy, które potrafią zniszczyć do 10 proc. populacji szkodnika, ptaki natomiast do 4 procent. Spośród kilkunastu gatunków parazytoidów największe znaczenie mają błonkówki z rodziny Eulophidae. Grabienie i niszczenie liści z zimującymi poczwarkami szrotówka zapewnia do 50 proc. skuteczności w pierwszym pokoleniu. W następnych generacjach efekty tego są znacznie niższe. Rozwiązaniem jest też stosowanie pułapek feromonowych, ale potrzeba częstej ich wymiany wiąże się z dużymi nakładami finansowymi. Poza tym umieszczenie ich w miejscach publicznych, przy ulicach i alejach, naraża je na zniszczenie. Zwalczanie szrotówka kasztanowcowiaczka za pomocą opryskiwania insektycydami zagraża środowisku i zdrowiu ludzi. Wymaga kilkakrotnego powtarzania zabiegów. Jest także trudne do wykonania ze względów technicznych. Jedynie skutecznym, stosunkowo bezpiecznym sposobem zwalczania szrotówka jest metoda opierająca się na iniekcji odpowiedniego preparatu do pni kasztanowców.















Te metody które opisujecie są drogie trudne do zrealizowania, nawiercanie drzew niszczy je.Od kilku lat obserwuje kasztany rosnące obok małego kościółka w Czarnocinie woj Świętokrzyskie.miejscowy proboszcz oprócz grabienia i palenia liści stosuje pułapki feromonowe, a największą skuteczność uzyskuje dzięki preparatowi Apacz dostępnego w prawie każdym sklepie ogrodniczym. Z pewnych źródeł wiem że, ta metoda była badana przez instytut leśnictwa i jest skuteczna a co najważniejsze nie niszczy drzew.