Trudno spodziewać się poprawy sytuacji. Tym bardziej, że firmom nie straszne ani protesty, ani nawet całkowite zablokowanie dostaw. Ich zdaniem sprawa jest prosta. Jeśli do punktów skupu nie będą trafiały jabłka przemysłowe, po prostu skupu nie będzie. I tyle, tłumaczą w zakładach

Ceny owoców do przemysłu nie wzrosną, bo spada spożycie koncentratu jabłkowego. I w takim układzie nie ma możliwości podnoszenia stawek. Koncentrat jabłkowy przestał być towarem poszukiwanym.

Nie lepiej jest na rynku jabłek deserowych. Średnia krajowa to około 1,20 zł za kg. A są rejony, takie jak na przykład Sandomierz, gdzie kilogram owoców można kupić w większości poniżej złotego. A są odmiany wyceniane na 60 groszy.

W ofertach rynków hurtowych są i wczesne odmiany, takie jak Paula Red, ale i późniejsze, na przykład Lobo. Na rynku hurtowym w podwarszawskich Broniszach Lobo i Antonówka kosztują złotówkę za kg. Jedynie klasa extra jest wyceniana na 1,50 zł.

A na rynku warzyw? Tu też nie wesoło. Klienci płacą więcej, ale producenci niekoniecznie wychodzą na swoje, bo mniejsze zbiory nie rekompensują wyższych stawek.

Tak jest chociażby w przypadku ogórków, których dostawy już się kończą, czy pomidorów. Być może lepiej będzie z warzywami korzeniowymi, które najmniej ucierpiały w wyniku kaprysów pogodowych.

Zakłady przetwórcze kupują na razie marchew i buraki. Kilogram tych ostatnich jest wyceniany na 20 groszy. Marchew na plastry kosztuje 32 – 36 groszy, skupowana na kostkę 23 – 26 groszy – podaje Instytut Ekonomiki Rolnictwa.


Źródło: farmer.pl