Prawdopodobnie wszystkie te rynki nie zrekompensują rynku rosyjskiego, na który w 2013 r. sprzedaliśmy 700 tys. ton jabłek - zaznaczył prezes. Wyjaśnił, że branża obecnie analizuje możliwości zakupowe tych krajów i wstępnie ocenia, że będzie można tam sprzedać ok. 100-200 tys. ton tych owoców. Jak zaznaczył, na razie trudno jest mówić o stratach, bo nowy sezon jeszcze się nie rozpoczął.

Zdaniem szefa sadowników warto rozmawiać z Chinami nt. importu jabłek, bo kraj ten - choć jest dużym producentem jabłek - także kupuje te owoce w innych krajach. Dodał, że jest szansa na eksport jabłek do Indii. Kraj ten importuje rocznie ok. 200 tys. ton tych owoców. Tam - jak mówił - nie są potrzebne specjalne certyfikaty, a jedynie wystarczy zawrzeć kontrakt. Poinformował, że duża delegacja sadowników pojedzie we wrześniu na targi żywności do Bombaju.

Polskimi jabłkami interesuje się też Wietnam i kraje Zatoki Perskiej oraz Afryki Północnej. Natomiast nie ma uzgodnień ze Stanami Zjednoczonymi.

Największym producentem jabłek na świecie są Chiny (produkują 25-30 mln ton, kolejnym - Stany Zjednoczone (5 mln ton), a trzecim - Polska (ok. 3 mln ton)

Niezależnie od poszukiwania rynków zbytu, sadownicy bardzo pozytywnie odbierają akcję jedzenia jabłek, która ma zwiększyć ich spożycie w kraju. Obecnie zjadamy średnio 15 kg rocznie, ale kilka lat temu konsumpcja była na poziomie 20 kg. Mimo to konieczne będzie "zdjęcie" nadwyżki produkcji - jak wyjaśnił - chodzi o tę część produkcji, która trafiała do Rosji.

Podkreślił jednak, że branży sadowniczej nadal zależy na rynku rosyjskim.

Poza sprzedażą jabłek na nowe rynki rozpatrywane są też inne możliwości, np. przekazanie owoców na cele charytatywne, jak również rozszerzenie unijnego programu "owoce w szkole". Takie działanie przewiduje Unia, ale by je przeprowadzić potrzebne są pieniądze. Ostatecznością będzie zniszczenie produkcji (biodegradacja), czyli pozostawienie jabłek na drzewach i później wykorzystania ich jako nawóz - podkreślił Maliszewski.

Od polskich władz sadownicy oczekują wzmocnienia działań promocyjnych - zaznaczył Maliszewski oraz "tanich" ubezpieczeń transakcji handlowych. Prace w ministerstwie gospodarski są już zaawansowane.