Największe straty świętokrzyscy sadownicy ponieśli przy zbiorach brzoskwini, moreli, wiśni, czereśni i śliwek. - Brzoskwinie nie owocowały praktycznie w ogóle. W przypadku moreli to zaledwie 4-5 proc. normalnych zbiorów, wiśni 5 proc, a czereśni od 3 do 4 proc. Nie owocowała też śliwa. Jedynie w przypadku węgierki łowickiej i kilku innych odmian możemy mówić o plonach, ale ich wielkość jest marginalna. To klęska nieurodzaju - podkreślił Pośpiech.

Nieco lepiej jest w przypadku czarnej porzeczki (50 proc. zbiorów z poprzednich lat), truskawki (70 proc.) czy maliny letniej - 45 proc. Stosunkowo najlepsza sytuacja dotyczy plantacji jabłek.

- Sadownikom udało się zebrać od 65 do 70 proc. tego co w latach poprzednich. Najlepiej tegoroczną aurę zniosły takie odmiany jak gala, champion, golden delicious i idared - dodał dyr. ŚODR w Modliszewicach.

Klęska nieurodzaju w świętokrzyskich sadach to efekt wiosennych przymrozków. W kwietniu i w maju temperatura w nocy kilkakrotnie spadała poniżej minus sześciu stopni Celsjusza. - Sadownicy są wstanie ochronić swoje drzewa odpowiednimi zabiegami do temperatury minus pięć stopni, niższe temperatury są już zabójcze - zaznaczył szef ośrodka w Modliszewicach.

Do rekordowo niskich zbiorów przyczyniły się też opady gradu, które dotknęły głównie wschodnią cześć regionu, gdzie ucierpiało cześć zbiorów m.in. w gminach Łoniów, Koprzywnica, Wilczyce, Wojciechowice i Ożarów.

Komisje szacujące szkody w 52 gminach wyceniły straty na ponad 226 mln zł. Są to jednak niepełne dane, bo 16 komisji jeszcze podlicza wyniki. Dyr. Pośpiech podkreślił, że rolnicy, którzy ponieśli największe straty będą mogli liczyć na pomoc z Unii Europejskiej i rządową, tylko jeszcze nie wiadomo w jakiej wysokości.

- Kolejną formą pomocy będą preferencyjne kredyty oraz wcześniejsza wypłata środków w ramach tzw. dopłat bezpośrednich. W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska zatwierdziła wniosek Polski w tej sprawie - powiedział Pośpiech.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!