Producenci nie są zainteresowani rejestracją preparatów, ponieważ mała sprzedaż nie pokryje kosztów jej przeprowadzenia. O to, czy producenci wierzby muszą biernie przyglądać się, jak szkodniki rujnują ich plantacje zapytaliśmy specjalistę z poznańskiego Instytutu Ochrony Roślin - Państwowego Instytutu Badawczego.

- Zgodnie z prawem nie można stosować środków ochrony roślin niezgodnie z etykietą. Ponieważ nie ma zarejestrowanych insektycydów do ochrony wierzby, wykonanie jakiegokolwiek zabiegu preparatem insektycydowym jest w tej uprawie nielegalne - podkreślił Grzegorz Pruszyński z IOR-PIB w Poznaniu. - W praktyce zdarza się jednak, że plantatorzy decydują się na stosowanie insektycydów niezgodnie z etykietą i prawem. Takie postępowanie grozi nakazem likwidacji plantacji na koszt producenta. Niestety, procent wykrywalności takich zdarzeń nie jest mi znany - przyznał.

W jaki sposób można więc legalnie walczyć ze szkodnikami? Co w sytuacji inwazji może zrobić plantator? Niestety - zdaje się, że niewiele.

- Można próbować biopreparatów. Warto też wspomagać owadożerne ptaki, np. sikory, przez umieszczanie specjalnych budek, w których mogą się osiedlać - wymienił Pruszyński. - Pocieszeniem może być fakt, że gradacje szkodników trwają rok, maksymalnie do 3-4 lat, potem ich populacja w naturalny sposób ulega zmniejszeniu. Z uwagi na ograniczenia stosowania środków ochrony roślin w uprawach wierzby, na plantacjach są dobre warunki dla rozwoju różnych owadów, nie tylko szkodników, ale też ich naturalnych wrogów - dodał.

Brak możliwości skutecznej ochrony plantacji z pewnością nie wpływa korzystnie na popularyzowanie upraw wierzby energetycznej.