Mówimy tu głównie o północnych regionach Polski gdzie roczne sumy opadów znacznie odbiegały od normy wieloletniej. Taka sytuacja wielu rolnikom dała się we znaki. Posucha dla wielu regionów rozpoczęła się już w lutym. Brak większych opadów w okresie zimy przyczyniło się do tego, że zapasy zimowe wody były naprawdę na niskim poziomie. I choć w marcu zanotowano trochę opadów to i tak ich ilość w wielu przypadkach nie była wystarczająca dla roślin.

Pomimo tego, że opady notowano w kwietniu i maju ale w połączeniu z dość chłodnym jak na tę porę roku okresem w sumie nie sprzyjało to rozwojowi głównie ciepłolubnych roślin, do których należy kukurydza czy niektóre warzywa gruntowe.

Jednak największy niedobór wody pojawił się wraz z miesiącami letnimi. Według raportów sporządzanych przez IUNG w Puławach dla niektórych regionów takich jak część Podlasia, Suwalszczyzny, część Mazowsza, Dolina Dolnej Wisły, Kotlina Toruńska, Pojezierza Chełmińskie, Chodzieskie, Gnieźnieńskie, Iławskie czy Wysoczyzna Świecka najczęściej notowano stany zagrożenia suszą.

W niektórych północnych regionach sytuację nieco ratowały burze z towarzyszącymi im ulewami.
W miesiącu lipcu na terenie Polski północnej opady były stosunkowo małe, od 40 do 80 mm, co stanowiło od 40 do 90 proc normy wieloletniej. Jeszcze niższe odnotowano w miesiącu sierpień (od 20 do 90 mm). Kujawy były obszarem w którym opadów było najmniej.

Niestety dla wielu regionów również wrzesień charakteryzował się bardzo małymi opadami w zwłaszcza w północno-wschodniej Polsce. W niektórych obszarach w tej części kraju opady wynosiły niewiele ponad 10 mm. Tak było chociażby na Warmii i Mazurach. W wielu rejonach w tej części kraju kilkumiesięczny niedobór wody negatywnie wpłynął na rosnące oziminy, a gleba tam jest znacznie przesuszona.

Kolejne miesiące też nie obfitowały w opady. Również pierwsza połowa grudnia jak dotąd była dość sucha a opadów było jak na lekarstwo. Wygląda na to, że roczne sumy opadów będą znacznie poniżej normy. Szacuje się, że w wielu regionach prawdopodobnie wynosić będą zaledwie 50 proc. normy wieloletniej.

Oznak suszy zupełnie nie ma i nie było w województwach zachodnich i południowych. Tam często nawet notowano skrajnie duże opady, znaczne powyżej normy.

Przed nami zimowe miesiące i od tego ile wody spadnie w tym czasie, w dużej mierze zależeć będą losy przyszłej wegetacji.