Za największe potencjalne źródło energii w Europie i innych umiarkowanych strefach klimatycznych jest uważana biomasa. Ocenia się, że w Polsce, przy rocznym zużyciu 100 mln ton węgla do celów energetycznych, zapotrzebowanie na biomasę w energetyce wzrośnie do mniej więcej 15 mln ton w 2010. Skąd wziąć taką ilość biomasy? Na pewno nie można opierać się wyłącznie na pozyskiwaniu drewna z lasów i drzew rosnących przy drogach, ponieważ ich zapasy szybko się wyczerpią. Niezbędna staje się więc uprawa roślin energetycznych na gruntach rolnych i odłogach. Rolnicze regiony kraju mogą stać się samowystarczalne pod względem potrzeb paliwowo-energetycznych.

Dopłaty do uprawy

Od 2008 r. rolnicy uprawiający rośliny energetyczne we własnych gospodarstwach będą uprawnieni do dopłat w wysokości 45 euro/ha. W dniu 18 lipca br. Komisja Europejska zmieniła (m.in. na wniosek Polski) dotychczasowe przepisy. Aktualnie każde z państw członkowskich ma prawo do samodzielnego ustalania listy roślin uznawanych za energetyczne. Ich masowa uprawa może być źródłem nowych miejsc pracy na wsi (osoby  niezbędne do zbioru, przetworzania, np. brykietowania, przygotowania do sprzedaży i transportu). Są także duże szanse na eksport odpowiednio spreparowanej biomasy. Już teraz przetworzona na granulat jest poszukiwanym towarem na rozwijającym się europejskim rynku biopaliw .

Lista roślin, które mogą być bez większych problemów wprowadzone do uprawy w naszym kraju, obejmuje kilkadziesiąt gatunków. Większość z nich jest u nas mało znana (jak przedstawiony w artykule miskant olbrzymi), chociaż od lat znajdują się w kolekcjach i doświadczeniach polskich jednostek naukowo-badawczych. Ich zaleta to długowieczność, która pozwala na użytkowanie plantacji przez kilkunaście lat. Uprawa roślin energetycznych powinna obejmować jak najwięcej gatunków, dostosowanych do zróżnicowanych warunków glebowo-wilgotnościowych. Różnorodność taka jest równocześnie najlepszą metodą ograniczania niebezpieczeństwa rozprzestrzeniania się chorób i szkodników.