Związek Sadowników RP będzie prowadził kampanię promującą polskie owoce na zagranicznych rynkach i w ramach tych działań przewidziano także te dotyczące borówek amerykańskich. Akcje przeprowadzane będą w Europie Środkowej i krajach skandynawskich. - Kampania jest na razie w formie wniosku, choć mamy już zapewnione środki na udział własny i VAT (razem ok. 7 mln zł.) z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw - komentuje Maliszewski.


- Zważywszy na to, że podaż będzie znacząco rosła, a w kraju spożycie niekoniecznie będzie wzrastało w tak szybkim tempie, chcemy nastawiać się na eksport tych owoców. Już dziś ogromna większość borówek jest eksportowana, ale chcielibyśmy jeszcze rozszerzać kierunki. Obecnie polskie borówki sprzedawane są głównie w Wielkiej Brytanii i Niemczech - mówi poseł Mirosław Maliszewski.

Na razie ceny uzyskiwane za te owoce są satysfakcjonujące - zarówno na rynku wewnętrznym, jak i w eksporcie. - Produkcja jest opłacalna. Informacje od plantatorów wskazują, że w końcu lipca br. borówka amerykańska w hurcie kosztowała ok. 10-11 zł/kg - dodaje prezes Związku Sadowników RP.

Tłumaczy także, że za rozwojem eksportu przemawia to, że mimo, iż borówka jest zaliczana do grona owoców "miękkich", posiada wiele walorów, które ułatwiają transport - nawet do odległych krajów.

Podejmuje się pierwsze nieśmiałe próby przetwarzania borówki - mrożenia lub suszenia, ale będą to marginalne działania. - Przez najbliższe lata główny kierunek rozwoju tego rynku to produkcja owoców deserowych - dodaje.

Produkcja borówek jest dość kosztowna. - Inwestują w nią pojedynczy plantatorzy, którzy korzystają ze środków własnych i corocznie zwiększają areał upraw. Jest też znaczna liczba osób, które prowadzą ogromne plantacje (nawet do 100 ha) i skorzystały z dotacji (w ramach PROW) czy kredytów. Wielu z nich to przedsiębiorcy, którzy mają środki z innego typu działalności, a produkcja borówki jest dla nich inwestycją kapitału - podsumowuje Mirosław Maliszewski.