Zainteresowanie klientów starymi odmianami drzew owocowych, np. mirabelką flotową, cytrynówką, antonówką czy bergamotką złotą jest tak duże, że w niektórych szkółkach drzewnych zabrakło sadzonek. Coraz więcej osób chce mieć na wyciągnięcie ręki świeże owoce prosto z przydomowego ogródka lub działki. Niestraszne im ewentualne niespodzianki w postaci robaczka. Ważne, że owoce są niepryskane, a ich smak wywołuje wspomnienia z dzieciństwa, z wakacji u dziadków na wsi.

Przez kilkadziesiąt lat nikt nie myślał o zachowaniu starych odmian drzew owocowych. Dopiero na początku lat 90. powstała idea ich zgromadzenia i propagowania. Ich kolekcje powstały m. in. w Ogrodzie Botanicznym PAN w Warszawie i w Arboretum pod Przemyślem.

Jeszcze przed dwoma laty na rynku drzew owocowych panowały odmiany karłowe. Ich zaletą była możliwość zebrania większego i bardziej różnorodnego plonu z mniejszej powierzchni – dzięki niewielkim rozmiarom drzew. Odmiany te wymagały jednak stosowania wielu zabiegów ochronnych z powodu małej odporności na choroby i szkodniki. Sprawdziły się w produkcji towarowej, ale zupełnie nie nadawały się do amatorskiej hodowli.

Natomiast stare odmiany są bardziej odporne na choroby i wytrzymałe na mrozy, a ich owoce doskonale nadają się na przetwory. To właśnie te cechy starych odmian zadecydowały o ich powrocie – nie tylko do przydomowych ogródków, ale też do sadów rolników ekologicznych.