Takie ustalenie dotyczą eksportu owoców i warzyw ze zbiorów 2010 roku - powiedział Kłos. W ubiegłym tygodniu w Berlinie przy okazji targów Gruene Woche odbyły się rozmowy z ekspertami Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Federacji Rosyjskiej (Rossielchoznadzor) w sprawie warunków eksportu produktów pochodzenia roślinnego z naszego kraju do Rosji. Ze strony polskiej wzięli w nich udział przedstawiciele resortu rolnictwa oraz Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN).

Jak mówił Kłos, Rosjanie wcześniej zapowiadali, że wprowadzą zaostrzone zasady eksportu do Rosji m.in. dla 25 polskich firm eksportowych, w transportach których wykryto jabłka nieodpowiadające wymogom rosyjskich norm fitosanitarnych.

Rossielchoznadzor wyjaśnił, że ewentualne obostrzenia polegałyby na szczegółowej kontroli transportowanych partii owoców i warzyw na granicy lub po wwiezieniu na terytorium Federacji Rosyjskiej. Do czasu uzyskania wyników badań laboratoryjnych, produkt nie mógłby być wprowadzony do handlu. Konsekwencją wykrycia przekroczeń NDP (najwyższych dopuszczalnych poziomów) pozostałości środków ochrony roślin w eksportowanych produktach byłoby cofnięcie przesyłki, jej reeksport do innych krajów, a jeśli nie byłoby to możliwe, jej utylizacja w sposób niestwarzający ryzyka dla zdrowia ludzi i zwierząt.

Ostatecznie Rosjanie zdecydowali, że nie wprowadzą takich obostrzeń, nie podali jednak na jak długo - poinformował szef PIORiN. "Prawdopodobnie będą oni poddawać te podmioty bardziej szczegółowej kontroli. Jeżeli nie będzie przekroczeń - to myślę - że odstąpią od tego" - powiedział Kłos.

Rozmawiano też wstępnie o systemie kontroli bezpieczeństwa produktów pochodzenia roślinnego w oparciu o tzw. integrowaną produkcję (chodzi o nadzór nad produkcją na każdym jej etapie, dotyczy to m.in. kontroli stosowania środków ochrony roślin). Ma być ona alternatywa dla dotychczasowych certyfikatów bezpieczeństwa. Jak zaznaczył Kłos, spotkanie w tej sprawie odbędzie się prawdopodobnie na przełomie lutego i marca, tak by uzgodnienia mogły zapaść jeszcze przed sezonem wegetacyjnym. "Jest wstępna akceptacja takich rozmów" - dodał.

Szef Inspekcji podkreślił, że w Berlinie nie było rozmowy o wystawianiu tzw. certyfikatów bezpieczeństwa przez prywatne laboratorium. "Sprawa ta została przecięta już w grudniu" - powiedział. Dodał, że Rosjanie zostali poinformowani, iż Polska nie akceptuje takiego rozwiązania. Rossielchoznadzor wybrał prywatną organizację - Stowarzyszenie Producentów i Eksporterów Owoców i Warzyw jako jednostkę certyfikującą, co jest niezrozumiałe dla branży, krytycznie o tym mówił także minister rolnictwa Marek Sawicki.

Za kontrolowanie jakości produktów pochodzenia roślinnego odpowiada PIORiN. Obecnie certyfikaty wydają jedynie trzy laboratoria, wcześniej takie dokumenty mogło wystawiać siedem laboratoriów. Jak wyjaśnił Kłos, Rosjanie odebrali akredytację czterem placówkom, gdyż od nich pochodziły certyfikaty dla jabłek, w których wykryto przekroczenie norm. W Berlinie Rosjanie zgodzili się jednak przywrócić akredytację dla tych laboratoriów, jeżeli Polska wystąpi z takim wnioskiem i dołączy program naprawczy. Dodał, że laboratoria już wyraziły na to zgodę.

Kłos zauważył, że obecnie nie ma w zasadzie problemów z wysyłką jabłek z powodu certyfikatów, natomiast są kłopoty z ich transportem. W ubiegłym roku z Polski wyeksportowano ok. 730 tys. ton jabłek, głównym odbiorcą tych owoców jest Rosja.

Kłos podsumowując berlińskie rozmowy zaznaczył, że "nie było w nich przełomu (...), ale nie ma też pogorszenia warunków. Są otwarte drzwi do dalszych spotkań i rozmów. Żadna ze stron nie usztywniła się". Podobał się artykuł? Podziel się!