- Przed II wojną światową istniała winnica w Szczecinie, zaś w niedalekich Pyrzycach było osiedle, które nazywało się Weinberg, czyli w języku niemieckim winnica. Z informacji otrzymanych od dawnego mieszkańca Baniewic Gernota Preussa, mieszkającego dziś w Hanowerze, wiemy, że tutaj przy każdym domu rosła winorośl i każdy w domu robił wino - opowiedział Turnau.

Jak podkreślił, "ziemia tutaj ma wszelkie predyspozycje, by móc robić wino". Przywołał powiedzenie mówiące, że im winorośl bardziej cierpi, tym daje lepsze owoce. - Jest w tym dużo prawdy, gdyż im trudniejsze dojście do składników odżywczych w ziemi, tym winorośl buduje większy system korzeniowy. Za ten trud roślina odwdzięcza się nam lepszymi owocami - dodaje.

Jak przyznał Turnau, obecnie trwa najbardziej intensywna praca w winnicy. "Na moment zbiorów winiarze czekają cały rok. Sprawdzamy jakość winogron, ich liczbę w kiściach, jakie mają parametry cukru i kwasowości. Przy zbiorach ważna jest też pogoda, gdyż nie zbiera się winogron podczas deszczu, bo rozwadnia się w nich cukier w moszczu z winogron" - zastrzegł. Po przyjęciu winogron, kolejnym etapem będzie odszypułkowanie czerwonych winogron, wyciśnięcie moszczu, dodanie drożdży i rozpoczęcie fermentacji.

Zdaniem Jacka Turnaua tegoroczne zbiory winogron będę na pewno mniejsze, ze względu na wiosenne przymrozki i deszczowe lato, które wpłynęły na zdrowotność krzewów. - Część winogron nie nadaje się do zbioru. Proszę się nie obawiać o jakość wina, ona będzie bardzo dobra, ponieważ zbiory odbywają się ręcznie i zbieramy tylko najlepsze winogrona. Ale możemy się spodziewać, że w tym roku powstanie mniej butelek - zaznaczył.

Pytany o miejsce polskich win na europejskich stołach, odpowiedział, że "jakościowo możemy wchodzić już w szranki z winami niemieckimi, francuskimi czy włoskimi". - Jeśli chodzi o ilość hektarów, to wciąż plasujemy się w tyle Europy, gdyż obecnie w Polsce jest między 300 a 400 hektarów winnic. W porównaniu do Niemiec gdzie jest 100 tys. hektarów, to jest przepaść. Zauważamy jednak, że powstają w Polsce kolejne nowe winnice, a te które już działają powiększają swoją powierzchnię - wyjaśnił.

- Analizy dotyczące zmian klimatu mówią, że globalne ocieplenie spowoduje, że nie południe Europy, ale właśnie północ w tym Polska, będzie w przyszłości regionem winiarskim. Na południu będzie za gorąco dla winorośli, a to oznacza zbyt dużo cukru w winogronach - dodał Turnau. Według niego za 10 lat Polska może być kojarzona na świecie nie tylko z alkoholami mocnymi, ale właśnie z winem.

Winnica Turnau w Baniewicach jest największą w Polsce, jej obszar obejmuje 28 ha, z których zbierane jest 150 ton owoców białych i czerwonych. Winiarnia produkuje rocznie ponad 100 tys. butelek , w tym 75 proc. stanowią wina białe, reszta to wina czerwone. W sumie to 11 gatunków win. Pierwsze nasadzenia winorośli odbyły się w 2010 r., wina dostępne są od 2015 r.

Podobał się artykuł? Podziel się!