Maj to intensywny czas dla tych z rolników, którzy uprawiają takie zioła jak m.in.:, mięta, kolendra, hyzop, tymianek, szałwia, macierzanka, bazylia, cząber i wiele innych gatunków produkowanych z rozsady. Niemniej chłodna wiosna, a potem okres przymrozków spowodowały opóźnienie w pracach oraz uszkodzenia plantacji już znajdujących się na polach.

Terminy wysiewu oraz sadzenia ziół są umowne, zależą bowiem od pogody i warunków klimatycznych w danej lokalizacji. Naturalnie zatem producenci ze wschodniej Polski, zwłaszcza Podlasia opóźniają pracę względem sąsiadów z zachodniej części. W tym roku jednak pogoda w kwietniu nie miała litości dla wszystkich. Po wegetacji, która ruszyła dość wcześnie - w marcu, kwiecień w tym roku dał się poznać jako mroźny i skory do gradobicia. Nawet w maju w zachodniej części kraju zdarzały się przymrozki sięgające -4 st. C.

Właściciel gospodarstwa zielarskiego z województwa wielkopolskiego w rozmowie z portalem farmer.pl przyznał, że tegoroczne prace musiały być opóźnione o około 10 dni ze względu na majowe przymrozki. W wyniku wiosennych zawirowań pogodowych ucierpiała zebrana właśnie babka lancetowata, gdzie straty sięgają około 20%. Największe uszkodzenia odnotowano na trzyletniej plantacji mięty pieprzowej, gdzie straty właściciel oszacował od 20 do 40 proc. Najmniej zniszczeń zaobserwowano na plantacji arniki, bo tylko 10 proc., a zatem tej wysokości straty mogą być potraktowane jako ryzyko produkcji i wpisane w koszty. Arnika bowiem choć także dotknięta złą pogodą, ma większe niż inne zioła możliwości regeneracyjne.

Po opóźnionym wysadzaniu rolnicy wyczekują deszczu, jeśli zgodnie z prognozami w najbliższych dniach będzie padać, mogą być spokojni o właściwe przyjęcie sadzonek.

Jak wygląda sytuacja w Waszych gospodarstwach? Jeśli uprawiacie zioła, podzielcie się obserwacjami w komentarzach.

Podobał się artykuł? Podziel się!