Włączenie roślin bobowatych do zmianowania upraw znacznie poprawia bilans materii organicznej w glebie, co wpływa korzystnie na strukturę gleby. W ten sposób rośliny bobowate mogłoby odegrać rolę w łagodzeniu skutków niedoborów wody wynikających, np.: z braków opadów. Pewnym paradoksem jest, że rośliny bobowate pomimo szeregu swoich zalet, uprawiane są głównie z uwagi na dopłaty.

- Niestety obecnie wydaje się mało możliwe by rośliny motylkowe grubonasienne były uprawiane w plonie głównym na nasiona. Możliwość zbytu nasion tych roślin jest wciąż jeszcze ograniczona. Poza tym uzyskiwany poziom plonowania musi gwarantować opłacalność produkcji. Dlatego potrzebne są odmiany dające lepsze niż dotychczas efekty produkcyjne – mówił prof. dr hab. Jerzy Grabiński z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – PIB w Puławach podczas Forum Producentów Rolnych na tegorocznych targach Polagra-Premiery.

- Ponadto powinniśmy budować dobą sytuację rynkową, czyli być nastawieni w uprawie na dany gatunek lub regionalizację produkcji, tak aby nie występowało jej rozdrobnienie, a potem problem ze zbytem. Dla przykładu, soja w zależności od doboru odmiany może dobrze plonować praktycznie w całym kraju i dlatego nastawiając się na uprawę na nasiona może właśnie nasz kraj powinien skupić się na tym gatunku. Z kolei w regionie korzystnym dla uprawy bobiku mogłaby być prowadzona produkcja nasion tego gatunku – wskazywał prelegent.