Mimo, że ustawa o paszach w nowej wersji jest już prawie gotowa, to wejście jej w życie nie jest jeszcze takie pewne. Po tym jak najprawdopodobniej zaakceptuje ją senat, prezydent wcale nie musi być takiego samego zdania.

Jan Krzysztof Ardanowski, doradca prezydenta RP: argumenty za i przeciw muszą być zbilansowane. Podpisywanie ustaw przez prezydenta nie wynika z preferencji politycznych ale z głębokiej analizy.

I właśnie braku akceptacji prezydenta obawiają zwolennicy utrzymania możliwości stosowania pasz GMO w żywieniu zwierząt. Dlatego zapowiadają, że dyskusja na ten temat jeszcze się nie skończyła.

Maciej Tomaszewicz, Izba Zbożowo-Paszowa: chcemy przedstawić nowe stanowisko, jeszcze raz pokazać argumenty, które przemawiają za koniecznością prowadzenia tej poprawki no i o konsekwencjach, które będą nie daj boże w przypadku jej nie zatwierdzenia.

Żadnej poważnej dyskusji dotyczącej GMO jeszcze nie było. Tak twierdzi obecny doradca prezydenta do spraw rolnictwa. W jego opinii, konsumenci nie znają rzeczywistych skutków wprowadzenia pasz GMO do żywienia zwierząt, a argumenty podnoszone przez branżę paszową o braku możliwości zastąpienia soi transgenicznej innym źródłem białka - nie są prawdziwe.

Jan Krzysztof Ardanowski, doradca prezydenta RP: zwolennicy pasz jednoznacznie mówią, że nie ma alternatywy dla GMO. Otóż ja mówię, że jest alternatywa.

Pod warunkiem, że obecny rząd najbliższe lata wykorzysta na poszukiwanie alternatywnych źródeł białka czyli chociażby soi produkowanej w sposób konwencjonalny. Zwolennicy GMO liczą jednak, że z ustawą o paszach, która zakazuje stosowanie roślin transgenicznych od 2012 roku, nie zgodzi się Bruksela. I tym samym problem zakazu zostanie rozwiązany.

Źródło: Agrobiznes/Radosław Bełkot