- Zmiany w projekcie ustawy idą w dwóch zasadniczych kierunkach. Po pierwsze, poszerzone zostały przywileje drobnych rolników polegające na zwolnieniu ich gospodarstw z obowiązku ponoszenia opłat na rzecz hodowców za wykorzystanie materiału siewnego chronionego wyłącznym prawem, jeśli ten materiał siewny pochodzi z własnego gospodarstwa i przeznaczony jest na własne potrzeby. Określona została maksymalna powierzchnia takich gospodarstw: do 10 ha w przypadku uprawy ziemniaków oraz do 25 ha w przypadku uprawy pozostałych roślin - przekonywał Sokołowski.

Drugi kierunek zmian polegać ma na zwiększeniu katalogu odmian roślin chronionych prawnie z 8 do 17. Poprzez takie rozwiązanie wzmocniona zostałaby  rola organizacji hodowców, co ułatwi wykonanie przepisów ustawy, rozliczenie opłat oraz doprowadzi do obniżenia kosztów pobierania tych opłat. Podczas prac komisji odrzucono poprawkę, która zwiększałaby powierzchnię gospodarstw zwolnionych z opłat na rzecz hodowcy z 25 ha do 30 ha.

Sławomir Zawiślak z PiS ocenił, że projekt ustawy jest dużo bardziej korzystny niż przepisy, które obowiązują w tej chwili. Ponadto Zawiślak w imieniu PiS złożył na ręce marszałka dwie poprawki. - Uważamy, że, jak mówi Krajowa Rada Izb Rolniczych, należałoby w tej ustawie koniecznie dookreślić, obszar powierzchni gospodarstwa rolnego zwolnionego z opłat licencyjnych poprzez przyjęcie definicji powierzchni gruntów ornych. Drugim mankamentem tej ustawy jest zapis, zgodnie z którym rolnicy, którzy uprawiają ziemniaki w gospodarstwach o areale powyżej 10 ha, będą musieli składać sprawozdania i płacić symboliczne kwoty, może 50 groszy, nawet gdy nasadzenia będą służyły zaspokojeniu własnych potrzeb. Uważamy, że to jest niepotrzebne - tłumaczył poseł Zawiślak.

Zupełnie innego zdania jest SLD, które uważa, że odstępstwo rolne powinno być całkowicie zniesione.- Sojusz Lewicy Demokratycznej jest za tym, żeby znieść wszystkie dopłaty z tego tytułu i znaleźć inny sposób finansowania hodowli. Skoro około 85–90 proc. gospodarstw rolnych będzie zwolnionych z wnoszenia opłat na rzecz hodowcy to kto ma wziąć na siebie ciężar utrzymania hodowli czy produkcji nasion w Polsce?- pytał Romuald Ajchler.