PRZEGLĄD PRASY: Obradująca w Brukseli Rada Unii Europejskiej ma podjąć decyzję, czy na unijny rynek należy wpuścić aż pięć nowych genetycznie modyfikowanych produktów. Wśród czterech rodzajów kukurydzy znalazły się również ziemniaki znane pod nazwą Amflora.

Genetyczna modyfikacja ziemniaka Amfory ma sprawić, że stanie się on bardziej przydatny w produkcji przemysłowej. Naukowcom udało się sprawić, że ziemniak produkuje tylko jeden określony rodzaj skrobii, potrzebnych m.in. do produkcji papieru.

Ekolodzy twierdzą, że zmodyfikowany ziemniak jest niebezpieczny dla zdrowia ludzi i zwierząt. Ma w sobie bowiem gen AMRG, który podnosi odporność na antybiotyki. Prawo europejskie nie zezwala na używanie roślin, które zawierają ten gen. Mimo to Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności wydał pozytywną decyzję dotyczącą Amflory.

Zwolennicy takiej żywności twierdzą, że nie ma żadnych dowodów na to, że szkodzi ona zdrowiu. Ich zdaniem produkty modyfikowane genetycznie (w skrócie - GMO) są pozbawione szkodliwych dla zdrowia zanieczyszczeń chemicznych, w które są wyposażone warzywa, czy owoce wyhodowane w sposób tradycyjny.

Naturalne produkty poddawane są działaniu konserwantów chemicznych żeby się szybko nie psuły. Poza tym w zmodyfikowanych genetycznie roślinach znajdują się geny uodpamiające je na szkodniki i środki ochrony roślin, co oznacza, że nie zawierają pestycydów czy herbicydów.

Przeciwnicy żywności modyfikowanej genetycznie uważają, że takie myślenie jest bardzo ryzykowne. Mimo, że wyraźnych skutków ubocznych jeszcze nie można określić, to zachęcają konsumentów do zachowania ostrożności, gdyż nigdy nie wiadomo jaka niespodzianka czeka następne pokolenie konsumentów.

Na dzień dzisiejszy, według przeciwników, wszczepianie roślinom genów odpornościowych zwiększa u człowieka odporność na antybiotyki, a toksyczne białko produkowane przez te rośliny w celu ochrony przed pestycydami odkłada się w ludzkim organizmie.
- Największy problem to brak pełnej wiedzy na temat przyszłych skutków spożywania żywności genetycznie zmodyfikowanej - mówi Eugeniusz Stefaniak specjalista od roślin okrywowych z Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Szepietowie. - Niektóre negatywne efekty mogą ujawnić się dopiero za kilka lat lub u przyszłych pokoleń.

- Jestem przeciwny ingerencji człowieka w coś co stworzyła natura - mówi Andrzej Olszewski, z miejscowości Bronowo, który od wielu lat uprawia ziemniaki skrobiowe. - Nie ma dość dokładnych badań które by potwierdziły jakość produktów genetycznie modyfikowanych. Nawet, jeśli unijni ministrowie zdecydują się wprowadzić takie ziemniaki na nasz rynek, ja ich raczej nie będę uprawiał.

Jeszcze do niedawna polski rząd nie chciał się zgodzić na uprawę i handel ulepszonymi roślinami. Jednak wczoraj minister rolnictwa Marek Sawicki zapowiedział w Brukseli, że Polska zmienia zdanie w tej sprawie.

Zdaniem ministra pasze z dodatkiem roślin genetycznych zmodyfikowanych są o 20 proc. tańsze od tych naturalnych. Utrzymywanie zakazu stosowania pasz z GMO nie tylko naraziłoby Polskę na konflikt z Brukselą, ale byłoby obciążeniem finansowym dla polskich rolników. Minister dodał, że uprawy genetycznie zmodyfikowane przynoszą korzyść, dlatego Polska dostosuje się do unijnego prawa. Marek Sawicki nie wyklucza też, że w przyszłości na półkach naszych sklepów, pojawią się produkty z klonowanych zwierząt.

Źródło: Gazeta Współczesna