Zakaz używania transgenicznej śruty sojowej wejdzie w życie 12 sierpnia. Dzień później krajowemu rynkowi pasz grozi zapaść. Hodowcy drobiu i trzody chlewnej nie będą mieli czym karmić zwierząt.

Jan Krzysztof Ardanowski, doradca Prezydenta RP: sami wpędziliśmy się w ślepy zaułek, bo w tej chwili nie ma właściwie alternatywy, bo jeżeli nie zostanie wydłużony termin stosowania pasz z dodatkiem GMO to 13 sierpnia polski przemysł paszowy nie będzie miał z czego produkować pasz.

Z tym zgadzają się nawet przeciwnicy GMO w Polsce. I dlatego wczoraj w Senacie próbowano przepchnąć poprawkę, która zakaz przesunie o rok, a nie jak chce rząd o 4 lata.

Wojciech Skurkiewicz - senator PIS: rok jest wystarczający. Wydaje nam się, że i po tym okresie czasu należy bezsprzecznie zakazać stosowania tego typu pasz.

Ostatecznie poprawka głosami Platformy Obywatelskiej nie przeszła. Branża paszowa dopinguje parlamentarzystów do dalszych szybkich prac i przypomina, że nowelizacja tylko czasowo rozwiązuj problem. 1 stycznia 2012 wróci on ze zdwoją siłą.

Maciej Tomaszewicz, Izba Zbożowo-Paszowa: produkcja śruty niemodyfikowanej praktycznie z każdym rokiem maleje i za rok, za dwa śruty niemodyfikowanej nie będzie.

Wydaje się, że Senat, a potem Sejm przegłosują nowelizację w wersji rządowej. Wtedy trafi ona na biurko prezydenta. Lech Kaczyński będzie musiał wziąć pod uwagę zarówno rację przedsiębiorców, jak i przeciwników GMO.

Jan Krzysztof Ardanowski, doradca Prezydenta RP: Pan Prezydent weźmie wszystkie te przesłanki pod uwagę, podejmie decyzję. Trudno mi powiedzieć jaka będzie decyzja.

Jeżeli rządowa nowelizacja wejdzie w życie pozostanie jeszcze jeden problem. Ustawa wciąż będzie niezgodna z unijnymi przepisami. Bruksela naciska na Polskę, aby całkowicie dopuścić do obrotu transgeniczne pasze, a nie tylko przesuwać zakaz ich używania.

Źródło: Agrobiznes/ Witold Katner

Podobał się artykuł? Podziel się!