Według Polskiego Związku Producentów Kukurydzy tegoroczny areał upraw roślin genetycznie modyfikowanych wyniósł ponad 300 hektarów. Polskich rolników coraz częściej przekonują korzyści. Zwiększone plony i odporność na najgroźniejsze szkodniki.

Józef Adamczyk Hodowla Roślin Smolice IHiAR: - Korzyści są widoczne dla rolnika na polu. Jeżeli on widzi, że ma kukurydzę genetycznie modyfikowaną, która nie jest atakowana przez omacnicę prosowiankę a obok ma odmianę konwencjonalną, która ma 20-30% strat no to rolnikowi jako producentowi trudno się dziwić…

Tym bardziej, że wbrew obiegowej opinii, obowiązujące prawo nie zakazuje uprawy roślin transgenicznych. Uchwalona przez Sejm ustawa nasienna, zabrania co prawda obrotu materiałem siewnym genetycznie modyfikowanym, nic natomiast nie mówi o jego stosowaniu.

Marek Przeździak Rada Gospodarki Żywnościowej: - Jeżeli rolnik pojedzie sobie do kraju typu Czechy czy Niemcy, gdzie wolno uprawiać i nabędzie na własny użytek, to nie ma przepisu, który mu to w jakikolwiek sposób zabrania.

Komisja Europejska zgłosiła już uwagi do niektórych zapisów tej ustawy, uważając je za niezgodne z prawodawstwem unijnym. Wspólnotowe prawo zezwala bowiem na swobodny obrót materiałem genetycznie zmodyfikowanym – w tym również nasion. Stąd pewność zwolenników GMO, że krajowe zakazy wkrótce zostaną zniesione.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner