Jak wyjaśnia uczony, technologie, jakimi dysponuje Uniwersytet Rolniczy i współpracujący z nim naukowcy ułatwiają i przyspieszają wybór roślin o pożądanych cechach i tworzenie z nich nowych odmian. Te technologie to np. podwójne haploidy, markery molekularne, a w perspektywie selekcja genomowa. Umożliwiają one np. wybór roślin zbóż o zwiększonej odporności na suszę albo bardziej zimotrwałych, a także warzyw odporne zboża na choroby czy nowe szczepy wirusów.

- Naukowcy, owszem, prowadzą badania w ramach wielu programów badawczych, ale z drugiej strony firmy hodowlane, które są zainteresowane wdrażaniem takich technologii nie mają możliwości technicznych ani organizacyjnych. Głównymi udziałowcami spółki Green Lab sp. z o.o. są właśnie te firmy. Połączenie sił daje im po prostu większe możliwości. Na pewno nie opłacałoby im się budowanie własnych laboratoriów, które zajmowałyby się wdrożeniami. Nasz spin-off to taki wspólny dział badawczo-rozwojowy dla tych wszystkich firm – mówi prof. Rapacz.

 Wspólnikami Green Lab zostało 8 spółek hodowlano-nasiennych należących do Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa, a nie jest wykluczone, że do spółki przystąpią też inne firmy z branży. Centrum Innowacji Uniwersytetu Rolniczego ma 28 proc. udziałów. Uczelnia wnosi do nowo zawiązanego podmiotu: wiedzę, know-how i potencjał badawczy. Kapitał zakładowy spółki wynosi 100 tys. zł. Jej prezesem został pracownik UR, prof. dr hab. inż. Marcin Rapacz.

Green Lab ma być łącznikiem między nauką a branżami hodowli roślin i nasienną. Nowo zawiązane przedsiębiorstwo będzie wykonywało zaawansowane technologicznie usługi dla firm. Spółka planuje aplikowanie i uczestniczenie w realizacji projektów badawczych, a także wdrażanie innowacyjnych metod biotechnologicznych w hodowli roślin.

Jak ocenia prezes spółki dotąd badania prowadzone na uczelni nie miały znaczącego przełożenia na praktykę. Naukowcy nie mają możliwości wykonywania zleceń, a firmy nie posiadają bazy badawczej. Hodowca roślin nie mógł po prostu przyjść do uczelnianego laboratorium z kilkoma roślinami i poprosić o pomoc w wybraniu tych, które charakteryzują się pożądanymi przez niego parametrami. Dlatego selekcja była robiona przez hodowców metodami tradycyjnymi – tzw. sposobem „na oko”, czyli poprzez obserwacje na polu.

- Dzięki Green Lab ta selekcja w stopniowo coraz większym zakresie będzie odbywała się przy pomocy najnowszych innowacyjnych technologii. Między innymi badania DNA roślin mogą udzielić informacji o tym, jak roślina – warzywa, zboża czy rzepak - będzie zachowywać w danych warunkach, podobnie jak badania ludzkiego DNA mogą wskazać podatność na choroby, czy ukierunkować dietę. Będzie to tańsze i szybsze – zapowiada prof. Rapacz.