PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Hodowla nad przepaścią

Autor: prof. Sławomir Podlaski, SGGW Warszawa

Dodano: 28-11-2006 11:44

Tagi:

W 2007 r. prawdopodobnie znikną dotacje do hodowli roślin. Spowoduje to konieczność ograniczenia niektórych programów hodowlanych oraz upadek firm z tego sektora. O stanie polskiej hodowli roślin pisze prof. Sławomir Podlaski ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.



Przemysł nasienny
Do sprawnego działania spółek hodowlanych potrzebne jest utworzenie przemysłu nasiennego, który tworzą:

  • firmy hodowlano-nasienne zajmujące się wytwarzaniem nowych odmian i produkcją nasion najwyższych stopni kwalifikacji przekazywanych do rozmnożenia firmom nasiennym,
  • firmy nasienne zaangażowane w reprodukcje nasion,
  • gospodarstwa nasienne, których właściciele stanowią elitę wśród rolników,
  • instytucje kontrolujące prawidłowość funkcjonowania systemu,
    kancelarie prawne zaangażowane w przestrzeganie prawa własności,
  • stowarzyszenia hodowców lub producentów nasion, które w krajach rozwiniętych tworzą prawo nasienne lub są inicjatorami  jego tworzenia.

Tylko wtedy, gdy hodowla roślin jest elementem przemysłu nasiennego, materiał siewny dociera do rolników, a z powrotem płyną pieniądze z opłat licencyjnych.

W Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat funkcjonowania hodowli roślin w systemie gospodarki rynkowej nie zwrócono uwagi na konieczność budowy przemysłu nasiennego. Zamiast tego koncentrowano się na hodowli roślin, uzależniając państwowe dotacje od liczby wyhodowanych odmian. W krajach ościennych dotacje były zależne od wielkości ściągniętych z rynku opłat licencyjnych. Wymuszało to na firmach hodowlanych konieczność budowy rynku nasiennego, a tym samym przemysłu nasiennego.

W Polsce, po drugiej wojnie  światowej, hodowla i reprodukcja nasienna zostały rozdzielone. Negatywne skutki tej decyzji widoczne są do dziś. Spółki hodowlane ANR oraz niektórzy naukowcy chwalą się liczbą wyhodowanych odmian. Nie biorą pod uwagę faktu, że sama hodowla odmian jest sztuką dla sztuki generującą tylko koszty. Jeśli sprzedaż materiału siewnego określonej odmiany nie pokrywa kosztów jej uzyskania, hodowla jest działalnością nietrafioną. Dlatego wzrost liczby wyhodowanych odmian nie świadczy o sukcesie polskiej hodowli roślin. MAŁE, SŁABE SPÓŁKI
Firmy hodowlane powinny zająć się tylko produkcją najwyższych stopni kwalifikacji materiału nasiennego, który powinien być przekazywany do rozmnożenia firmom nasiennym. Jak można budować sprawnie funkcjonujący przemysł nasienny, gdy na rynku spotykają się nasiona z firm hodowlanych, wyprodukowanych przy wykorzystaniu dotacji, i pochodzące z prywatnych firm nasiennych? Jest oczywiste, że dla prywatnych firm jedyną drogą obniżenia kosztów produkcji jest ucieczka w szarą strefę.

Polskie spółki hodowlane są zbyt małe i zbyt słabe, aby mogły wytworzyć środki potrzebne w walce o rynek. Nasuwa się więc pytanie: jakie podjęto działania, aby zmienić istniejący stan? Dlaczego na naszym rynku kwitnie polsko-polska konkurencja, a firmy nie mogą dogadać się odnośnie wspólnej polityki cenowej czy marketingowej, nie mówiąc o działaniach podjętych w celu zwiększenia ściągalności opłat licencyjnych? Przyczyna wydaje się oczywista. Spółki otrzymują łatwe pieniądze w formie dotacji pokrywającej 50-70% kosztów hodowli. Nie będą więc się wysilały i podejmowały działań zmierzających do zwiększenia sprzedaży nasion i uzyskania opłat hodowlanych czy licencyjnych. W prywatnych rozmowach hodowcy stwierdzają, że dotacje spowodowały wiele zła. Przede wszystkim nie wymusiły aktywniejszego zachowania się na rynku nasiennym. Dotacje do hodowli skończą się prawdopodobnie w 2007 r. W najlepszym wypadku oznacza to konieczność ograniczenia lub nawet likwidacji pewnych programów hodowlanych, a w najgorszym – upadek niektórych firm.

Pywatyzacja hodowli
Spółki czeka prawdopodobnie prywatyzacja. Jednak co należy prywatyzować i jak? Czy  prywatyzować spółki hodowlane, niekiedy z tysiącami hektarów i produkcją rolniczą, czy także działy hodowli tych spółek z zapleczem hodowlanym i prawami do odmian? W polskiej firmie hodowlanej, którą stanowi gospodarstwo rolne występuje podstawowa sprzeczność celów pomiędzy hodowlą a produkcją rolniczą. Wartość firmy stanowi szeroko rozumiany materiał hodowlany, a nie gabinety, laboratoria, budynki i tysiące hektarów z produkcją zwierzęcą. Hodowca jest zainteresowany jak najdroższą sprzedażą nasion dla części rolniczej firmy. Z kolei jej prezes chciałby te nasiona kupić jak najtaniej.

We współczesnych firmach hodowlanych nie ma takiego konfliktu interesów. Są to przede wszystkim firmy naukowe z zapleczem hodowlanym o powierzchni kilkunastu czy kilkudziesięciu hektarów. Jeżeli potrzeba, wynajmuje się dodatkowe pola we Francji, Włoszech czy w Ameryce Południowej. Dzięki temu prowadzenie hodowli jest tańsze i prostsze, choćby ze względu na brak konieczności zachowania izolacji przestrzennej i możliwość uzyskania dwóch zbiorów w roku, np. w Europie i Ameryce Południowej. IHAR ma ogromne problemy w hodowli mieszańcowej żyta ze znalezieniem miejsca w Polsce, do którego nie docierałby pyłek żytni. Tymczasem spółka Lochow-Petkus wynajmuje kilkadziesiąt hektarów gruntów we Włoszech w dolinie rzeki Po, gdzie żyto nie jest uprawiane i nie ma pyłku żyta. Nie trzeba podkreślać, gdzie efektywność hodowli tego zboża jest wyższa.

Odpowiedź na pytanie jak prywatyzować jest znacznie trudniejsza. Prywatyzacja w oparciu o pracowników firm hodowlanych jest mało realna, ponieważ małe są szansę  na zebranie przez nich odpowiedniego kapitału. Nie bałbym się włączenia obcego kapitału, chociaż obecnie będą problemy z zainteresowaniem udziałami w polskich spółkach. Nie zgadzam się z opinią, że kapitał zagraniczny wchodzi do polskich spółek hodowlanych po to, aby je zniszczyć. Takich sytuacji nie ma ani w Czechach, ani na Słowacji. Wydaje się, że najlepiej byłoby zostawić dużą swobodę w poszukiwaniu własnych dróg prywatyzacji przez spółki i życzliwie wspomagać ten proces.       

Źródło: "Farmer" 21/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.80.247.119
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!