Podział wiosennego nawożenia pszenicy ozimej na trzy dawki to już standard agrotechniczny realizowany w większości gospodarstw rolnych. Obecnie liczy się nie tylko plon. Ważna jest również jego jakość. Ziarno o dobrych parametrach łatwo sprzedać i przede wszystkich uzyskuje się za nie wyższą cenę. W związku z tym mało kto decyduje się na uprawę odmian paszowych. Większość wybiera odmiany jakościowe i elitarne zaprogramowane na wydanie plonu o odpowiednich parametrach jakościowych. Odmiana jednak to nie wszystko. Na jakość oprócz uwarunkowań genetycznych wpływają także nawożenie azotowe oraz przebieg pogody. Na pogodę, niestety, wpływu nie mamy, możemy jednak poprawiać parametry ziarna zabiegami agrotechnicznymi, w tym przede wszystkim nawożeniem azotowym. Na jakość największy wpływ ma III dawka azotu. Przedłuża ona aktywność aparatu asymilacyjnego, zwiększa masę ziarniaków, oraz podnosi zawartość białka i glutenu w ziarnie.

Właściwe przeprowadzenie nawożenia azotowego w praktyce nie jest sprawą łatwą. Rolnicy coraz częściej odchodzą od przyjętych dawniej standardów. Nie ma jednakowej recepty, którą można by było realizować na każdym polu i w każdych warunkach. Obecnie liczy się pewne wyczucie w postaci właściwej oceny kondycji łanu, następnie doboru odpowiedniego terminu i wysokości dawki azotu. Wypadkowa tych czynników połączona z odpowiednim przebiegiem pogody umożliwia uzyskanie ziarna o pożądanej jakości. Zapytaliśmy o to rolników stosujących dwie różne techniki aplikacji nawozów azotowych: Mariusza Janiszewskiego, rolnika ze wsi Kochoń, oraz Macieja Mojzesowicza ze wsi Salno. Obaj rolnicy gospodarują na takim samym areale (150 ha), na terenie województwa kujawsko-pomorskiego.

Farmer: Na jaką strategię nawożenia azotem pszenicy ozimej zdecydował się Pan w tym roku?

Mariusz Janiszewski: Realizacja w praktyce właściwie przeprowadzonego nawożenia azotowego nie jest sprawą łatwą. Nie ma jednakowej recepty, którą można by było realizować na każdym polu. Odchodzę raczej od przyjętych teoretycznych standardów. Co roku nawożę trochę inaczej. Dawki i terminy aplikacji dostosowuję do potrzeb łanu i warunków meteorologicznych. Podejmując decyzję, kieruję się pewnym wyczuciem - najpierw oceniam kondycję roślin, następnie dobieram odpowiedni termin i wyliczam wysokość przyjętej dawki azotu. Praktykuję podawanie azotu w trzech terminach.