Obecnie w 46 państwach na całym świecie uprawiane jest 209 odmian modyfikowanych roślin. Z roku na rok jest ich coraz więcej. Wyjątkiem jest tylko Unia Europejska.

Jak na razie Bruksela dopuściła do uprawy jedną transgeniczną odmianę: kukurydze MON 810. Ale to wszystko już niedługo może się zmienić. W unijnych instytucjach na autoryzację czeka kolejnych 12 odmian. W tym 9 kukurydzy oraz po jednej odmianie soi, buraków cukrowych i rzepaku.

Przemysław Biliński – Główny Inspektorat Sanitarny: oczekujemy tej chwili, że w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu miesięcy decyzje w tych 12 przypadkach będących najbliżej decyzji się pojawią.

Gdy takie decyzję się pojawią, można być pewnym, że dopuszczone odmiany bardzo szybko znajdą się na polach Hiszpanii, Czech czy Francji. A co z Polską?

Janusz Zalewski, wiceminister rolnictwa: jesteśmy przeciwko wprowadzaniu do obrotu GMO, natomiast deklarujemy przestrzeganie prawa unijnego.

W praktyce oznacza to tyle, że będzie zgadzać się na uprawę odmian dopuszczonych przez Komisję Europejską, a jednocześnie robić wszystko, aby w Brukseli zablokować kolejne autoryzacje.

Problem w tym, że podczas takich głosowań zawsze brakuje kwalifikowanej większości głosów do przyjęcia lub odrzucenia nowej uprawy. Wtedy ostateczną decyzję podejmuje Komisja Europejska, która zawsze przyznaje autoryzację wychodząc z założenia, że nie ma naukowych dowodów stwierdzających szkodliwość upraw GMO.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner