PRZEGLĄD PRASY: 60 proc. Polaków jest pewnych, że spożywanie modyfikowanej genetycznie żywności (GMO) może szkodzić - wynika z przeprowadzonego w weekend sondażu PBS DGA dla "Gazety" - pisze Konrad Niklewicz.

Polacy nie chcą, żeby takie rośliny byłyu nas uprawiane. Połowa poparlaby zakaz stosowania roślin GMO, nawet gdyby miało to oznaczać wzrost cen żywności. Zadowolony jest minister środowiska Maciej Nowicki, który 22 lutego otworzył debatę "Gazety" o GMO głosem przeciw. Społeczeństwo kolejny raz wykazało mądrość i ostrożność wobec rzeczy, do których nie jesteśmy jeszcze przygotowani, o których za mało wiemy. Zadziałała zasada przezorności.

Nowicki uważa, że takie stanowisko opinii publicznej wzmacnia jego pozycję. Nie tylko w rządzie, także w negocjacjach z Komisją Europejską. Polska od miesięcy toczy z Brukselą spór prawny o GMO. Za przyjęcie ustawy zakazującej stosowania nasion i pasz GMO Komisja pozwała nas przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Rząd odpowiedział kontrpozwem.

Polacy znani są w Europie z euro-entuzjazmu. A jednak aż 45 proc. uznało, że warto utrzymać zakaz upraw GMO, nawet jeśli będzie to oznaczać konflikt z Komisją Europejską. Odmiennego zdania było 37proc. Wyniki nie zaskakują naukowców, którzy bronią GMO. - Sondaż potwierdza wcześniejsze badania. Ale o rozwoju gospodarczym nie można decydować w plebiscycie! - mówi Gazecie prof. Tomasz Twardowski, biolog molekularny z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN, szef Polskiej Federacji Biotechnologii.

Zdaniem Twardowskiego potrzebna jest kampania edukacyjno-informacyjna. Polaków nie będzie łatwo przekonać. Nie działają nawet argumenty finansowe - 66 proc. nie kupiłoby produktu żywnościowego z GMO, nawet gdyby był on wyraźnie tańszy od zwykłej żywności.

Opór osłabłby nieco, gdyby zakaz dla GMO miał prowadzić do ogólnego wzrostu cen żywności. Jednak i wtedy 49 proc. Polaków deklaruje, że zakaz powinien być utrzymany. Tylko 34 proc. jest odmiennego zdania.

Polacy nie są wyjątkiem. Równie niskie, jeśli nie mniejsze poparcie jest w Austrii (GMO toleruje tylko 25 proc), we Francji (29 proc), na Łotwie (19 proc), nie mówiąc o Grecji (12 proc!). Najwięcej ludzi za jest w Hiszpanii (74 proc), Portugalii (65 proc.) i Irlandii (55 proc).

Źródło: Gazeta Wyborcza