Wprawdzie jest wreszcie szansa, że po 2 latach przerwy Unia Europejska udzieli zgody na dodatkowe wsparcie tej produkcji. Jednocześnie jednak Bruksela szykuje zmiany w przepisach, które mogą wykończyć branżę.

Chodzi o nową dyrektywę tytoniową, która właśnie jest opracowywana w Brukseli. Zdaniem Przemysława Noworyty z Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu to zagrożenie szczególnie może dotknąć polskich plantatorów. Jednym z pomysłów jest zakaz stosowania dodatków przy produkcji wyrobów tytoniowych. Co to oznacza dla nas? To, że niektóre odmiany tytoniu przestaną być uprawiane co pociągnie za sobą znaczny spadek areału uprawy tej rośliny.

W Polsce odmiany typu " Barley", stanowią jak dotąd 40 proc. krajowej produkcji. W świetle proponowanych przepisów nie będą mogły być zastosowana w ramach mieszanek tzw. „amercian blend". Brak możliwości stosowania składników dodatkowych wyklucza bowiem stosowanie „Barleya". Dla plantatorów sprawa jest równie bulwersująca, jak niezrozumiała. Ich zdaniem dodatki stosowane przy produkcji mieszanek tytoniu w żaden sposób nie zmieniają właściwości papierosów.

Z punktu widzenia naukowego jest to całkowicie uzasadnione. Dodatki nie podnoszą ani nie obniżają stopnia szkodliwość wyrobów tytoniowych na zdrowie ludzi. – Tak więc ten szykowany zakaz jest dla nas całkowicie irracjonalny. A z drugiej strony katastrofalny w skutkach. Trzeba pamiętać, że tytoń w Polsce uprawia się w najbiedniejszych regionach kraju – tłumaczy Przemysław Noworyta. Plantatorzy tytoniu walczą, aby nowy zakaz nie wszedł w życie. Do Brukseli wysłano już kilka tysięcy petycji w tej sprawie.

Rolników wspierają pracownicy fabryk produkujących papierosy. – Nie podoba nam się to wszystko. Obawiamy się utraty miejsc pracy poprzesz spadek popytu wywołany zwiększonym przemytem. To jest nasza największa bolączka – dodaje Maciej Skorliński, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników Przemysłu Tytoniowego w Polsce.

Podobał się artykuł? Podziel się!