Niestety rolnik nie ma żadnego wpływu na wielkość i rozkład opadów, co dobitnie pokazał obecny rok. Gleby do uprawy też nie może sobie dowolnie wybrać i musi pracować na tym czym dysponuje.

Wobec suszy nie jest jednak całkiem bezradny. Mianowicie, w pewnym zakresie może kształtować właściwości fizykochemiczne gleby, a przez to ograniczyć do minimum zgubne skutki niedoboru wody lub w maksymalny sposób wykorzystać to, co aura przyniesie. Głównym polem działania rolnika w tym zakresie powinna być dostosowana do danej kategorii gleby uprawa i zbilansowane nawożenie. Te dwa elementy kształtują w zasadniczy sposób pojemność wodną, strukturę gleby, odczyn, zwartość próchnicy i zasobność w składniki pokarmowe.

Dobra struktura gleby decyduje o prawidłowych stosunkach wodno-powietrznych, determinujących pojemność wodną, dostęp powietrza a przez to wzrost korzeni. Tylko gleby strukturalne wykazują jednocześnie wysoką retencję i zdolności do infiltracji wody. Dzięki temu woda z opadów może szybko wnikać w głąb gleby i być w dużych ilościach w niej magazynowana, co niewątpliwie jest kluczem w walce z suszą. Każda kropla wody jest tu na wagę złota.

Trudno jednak spodziewać się dobrej struktury w glebach kwaśnych. Przy niskim odczynie, na skutek niedoboru wapnia, zachodzi rozpad agregatów glebowych. Dlatego w glebach kwaśnych, z reguły niestrukturalnych, niedobór wody zwielokrotnia swą niszczycielską siłę. Poza tym kwaśny odczyn aktywuje glin, który działa fitotoksycznie na korzenie. Nie dosyć że sucho i większy opór mechaniczny ze strony gleby, to jeszcze obecność pierwiastka toksycznego. Takie trio skutecznie zatruje środowisko życia każdej roślin. Stąd też jednym z filarów walki z suszą jest regulacja odczynu gleby do poziomu optymalnego. W uprawie buraka cukrowego jest to sprawa szczególnie priorytetowa, gdyż roślina ta jest wrażliwa na wysoką kwasowość gleby.