W odpowiedzi Krzysztof Smaczyński, zastępca dyrektora Departamentu Hodowli i Ochrony Roślin w Ministerstwie Rolnictwa, stwierdził, że rzeczywiście teraz jest czas myślenia o jesiennych zasiewach. Ministerstwo uważa, że są możliwości uruchomienia niewykorzystanych dotąd mechanizmów.

- Do tej pory, mając na uwadze, że materiał siewny sprzedawał się średnio, w ilościach ok. 10 proc. do całej powierzchni, jaką dysponujemy, przedsiębiorcy częstokroć samodzielnie, na własną odpowiedzialność, kończyli rozmnażanie materiału siewnego na stopniu C/1, na pierwszym rozmnożeniu materiału kwalifikowanego, nie wykorzystując rozmnożenia na C/2, ponieważ jeśli nie było zbytu materiału siewnego, nie wykorzystywali tej drogi. A taka droga istnieje. Chcemy, aby na jesień tego roku więcej plantacji w stopniu C/2 zostało zakwalifikowanych – mówił. Ma to zwiększyć udział dostępności krajowego materiału siewnego zbóż ozimych, oferowanego po niższych cenach niż importowany.