- W tym sezonie nie było za mało materiału siewnego zbóż jarych - zaprzecza Lucjan Niewiarowski, prezes Centrali Nasiennej w Zabłudowie (woj. podlaskie). - Sprzedaż była większa o 20 proc. w stosunku do ubiegłego sezonu, ale braki w magazynie pojawiły się dopiero pod koniec. Po 15. kwietnia, kiedy zainteresowanie było już bardzo małe, sprowadzenie kilkutonowej partii materiału byłoby nieopłacalne.

Czy złe warunki pogodowe w tym sezonie będą miały wpływ na mniejszą podaż materiału siewnego zbóż ozimych w przyszłym roku? W przypadku zmniejszenia podaży, rolników może niepokoić ewentualny wzrost - i tak już wysokich - cen nasion.

- Straty w plantacjach nasiennych nie były aż tak duże. Sięgnęły najwyżej 10 proc. - uspokaja Niewiarowski. - Jeśli cena skupu zbóż utrzyma się na ubiegłorocznym poziomie, tak samo będzie z materiałem siewnym.

Rolnicy utrzymują, że materiał siewny jest o wiele za drogi. Nie stać ich na coroczne kupowanie kwalifikatu i są zmuszeni szukać tańszej alternatywy. Co decyduje o cenie materiału siewnego?

- W największym stopniu - cena skupu. Jeśli dla danego gatunku cena w skupie to 800 zł/t, to rolnikowi, który wyprodukował materiał, trzeba zapłacić 15 proc. więcej, czyli 950 zł/t. Do tego dochodzi opłata licencyjna dla hodowcy - 200 zł/t. Materiał taki trzeba dodatkowo oczyścić i zaprawić. W trakcie czyszczenia odchodzi ok. 15 proc. nieprawidłowo wykształconych nasion, czyli odpadów. Z 1 t nasion produkuje się więc tylko ok. 850 kg materiału siewnego - wylicza Niewiarowski. - Wszystkie te uwarunkowania decydują o ostatecznej cenie materiału siewnego. W zeszłym sezonie, za 100 kg nasion polskich odmian zbóż trzeba było zapłacić średnio 160-200 zł, zależnie od gatunku i odmiany. Dla rolnika, który zbiera 2 t/ha, taka cena jest o wiele za wysoka - przyznaje - Ale dla tego, co zbiera 4-5 t/ha, ta cena jest do przyjęcia. Tym bardziej, że do kwalifikowanego materiału siewnego można uzyskać dopłaty - twierdzi prezes.

Podobał się artykuł? Podziel się!