Firmy hodowlano nasienne informują, że niektóre odmiany kukurydzy zostały wyprzedane już w grudniu.

- To jest kwestia roku. Zawsze firmy nasienne miały pewne rezerwy nasion, ale teraz ze względu na warunki klimatyczne w różnych regionach Europy, gdzie produkuje się dużo ziarna siewnego - produkcja istotnie spadła. Dodatkowo w ubiegłym roku też dużo nasion zakupiono. W świetle tych danych nie dziwi fakt, że nie ma na rynku tych czołowych, najnowszych odmian, które wytrawni rolnicy chętnie kupują - informuje portal farmer.pl prof. Tadeusz Michalski - prezes Polskiego Związku Producentów Kukurydzy.

Ci rolnicy, którzy wcześniej zamówili partie nasion mogli przebierać, a ci którzy z tą decyzją się wstrzymują już nie. Będą też trochę stratni, bo naturalny jest fakt, że odmiana dziesięcioletnia ma prawo plonować na poziomie 10-15 proc. niżej od tej najnowszej.

Na rynku brakuje przede wszystkim odmian z hodowli zagranicznej.

Zdaniem prof. Michalskiego, to dlatego, że te zagraniczne produkuje się przeważnie na Węgrzech i na Słowacji. Firmy u nas sprzedające, w tym roku ograniczyły dostępność nasion, bo ich po prostu nie mają.

- Chodzi też o ekonomię, bowiem w Polsce tradycyjnie jest tańszy materiał siewny kukurydzy, stąd zewnętrznym firmom przy dużym ssaniu rynku bardziej opłaca się sprzedawać surowiec w innych krajach po wyższej cenie. Stąd tez ograniczona paleta dostępnych w tym roku odmian. W polskich firmach jest sytuacja odwrotna. Mieliśmy bardzo dobry rok kukurydziany, co w tym samym stopniu tyczy się też produkcji nasiennej. W zasadzie miały one produkcję taką jak w latach poprzednich, a czasem i większą, a to oznacza że oferują tyle co normalnie albo trochę więcej. Dlatego problemy z dostępnością nasion polskiej hodowli są mniejsze - dodaje prof. Michalski.

Ale czy można powiedzieć, że na rynku brakuje odmian tych najpopularniejszych, a co za tym idzie najlepszych z punktu widzenia rolnika.

- Rynek jest bardziej wybredny, jeśli chodzi o kukurydzę ziarnową, stąd sprawdzone odmiany szybciej schodzą, nawet t stosunkowo drogie. Sądzę że mniejsza presja będzie na rynku odmian kiszonkowych, ale i tu ze względu na specjalizację (np. kiszonka wysokoenergetyczna, biogaz) niektóre odmiany będą mniej dostępne - podkreśla prof. Michalski.