Hodowcy odmian, firmy nasienne, naukowcy i przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa dyskutowali o stanie i perspektywach polskiej hodowli roślin i nasiennictwa podczas konferencji, która odbyła się 3 kwietnia 2008 r. w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Organizatorami byli: Polska Izba Nasienna, Katedra Fizjologii Roślin SGGW i Rada Gospodarki Żywnościowej.

Na rynku

Profesor Karol W. Duczmal, przewodniczący Polskiej Izby Nasiennej, wyraźnie stwierdził, że sektor hodowli i nasienny w Polsce znajduje się na ostrym zakręcie. Jeśli nie podejmie się teraz koniecznych działań, można go nie pokonać.

Doktor Karol Marciniak, prezes Hodowli Danko, skrytykował obecny system organizacji państwowej hodowli i nasiennictwa. Absurdem jest bowiem fakt, że państwowe instytuty badawcze są jednocześnie właścicielami części firm hodowlanych i w ten sposób konkurują na rynku z firmami komercyjnymi. Dlatego trzeba zmienić usytuowanie nauki wobec rynku. Mało skuteczny okazuje się także marketing polskich firm nasiennych, które nie potrafią walczyć o rolnika. Nie mają one także wiele do zaoferowania rynkom zagranicznym.

Aby sytuacja się poprawiła, niezbędny jest skuteczniejszy system ściągania opłat licencyjnych za wysiew nasion i walka z szarą strefą. Nielegalnemu obrotowi nasionami sprzyja bardzo duża pobłażliwość organów ścigania. Tymczasem firmy muszą mieć pieniądze, bo tworzenie nowych odmian to kosztowny interes. Szacuje się, że wyhodowanie nowej odmiany zbóż w Polsce kosztuje milion złotych.

Ocenia się, że w ubiegłym roku z opłat licencyjnych i rozmnożeń własnych zebrano 9 mln zł, co daje 1,10 zł na hektar uprawy. Tymczasem w Czechach było to prawie 15 zł, a w Niemczech – 23 zł. Oznacza to, że wpływy z rynku pokrywają zaledwie 50 proc. kosztów hodowli.

Prezes firmy Rolnas, Leszek Chmielnicki, zwrócił uwagę na nienormalną sytuację krajowego rynku nasiennego, na którym walczą ze sobą o klienta, jakim jest rolnik, firmy hodowlane i nasienne. Na świecie przyjęto, że to hodowca przekazuje odmiany do firmy nasiennej, a ta rozmnaża ją i oferuje rolnikom. W wielu rejonach kraju odczuwa się braki dystrybutorów nasion. Dramatyczna sytuacja panuje na rynku ziemniaka. Olbrzymiej liczbie zarejestrowanych odmian towarzyszy brak poszukiwanych sadzeniaków.