W połowie lat 90. XX w. Amerykanie oceniali, że wpływ postępu biologicznego na wzrost produkcyjności rolnictwa w USA wynosił 50 proc. w przypadku kukurydzy, 75 proc. pszenicy i aż 85 proc. w produkcji soi. W Wielkiej Brytanii wykorzystanie postępu hodowlanego nowych odmian jest równie wysokie. Na tym tle polskie rolnictwo prezentuje się dosyć skromnie. Jednym z powodów jest niewielka skala zakupów materiału siewnego i towarzysząca temu wymiana odmian. Zjawisko powyższe jest trudne do zrozumienia, zważywszy na fakt, że efekt zastosowania nowej odmiany jest znacznie większy niż innych czynników agrotechnicznych. Wykorzystane w produkcji nawozy mineralne czy środki ochrony roślin powodują tylko jednorazowy wzrost plonu. Natomiast nowa, lepsza, czyli plenniejsza, odporniejsza na choroby grzybowe odmiana pozwala na skokowy, trwały w czasie wzrost poziomu plonowania.

Jak wskazują analizy, skromnej skali wymiany odmian na nowe towarzyszy niski wpływ postępu hodowlanego na plon. Najsilniej postęp w hodowli odmian oddziałuje na poziom plonów pszenicy ozimej i jarej, a także żyta. Dla tych gatunków poziom wykorzystania wzrastającego potencjału plonowania nowych odmian przekracza 40 proc. W wypadku pszenicy ozimej, zboża uprawianego głównie na cele towarowe, oszacowany poziom wykorzystania postępu hodowlanego jest najwyższy i przekracza 80 proc. Niewielkie jak dotąd było wykorzystanie postępu w hodowli jęczmienia ozimego i jarego, a średnie pszenżyta ozimego. Oznacza to, że jedynie w produkcji zbóż intensywnych wykorzystanie postępu biologicznego jest znaczące. W odniesieniu do gatunków przeznaczanych przede wszystkim na pasze, wykorzystanie postępu wnoszonego przez nowe odmiany jest małe.

Poziom wykorzystania potencjału plonowania odmian w produkcji jest maskowany innymi czynnikami, które negatywnie oddziałują na wysokość plonów. Są wśród nich zarówno czynniki środowiskowe - okresowe susze, ostre bezśnieżne zimy, jak i produkcyjne: zbyt niskie lub nieterminowe nawożenie, błędy w ochronie przed chwastami i chorobami grzybowymi oraz nieuwzględnienie wymagań glebowych odmian intensywnych. Błędy te szczególnie silnie oddziałują na pszenicę, w której głównym ograniczeniem (tak przynajmniej wynika z analiz naukowców) jest poziom nawożenia mineralnego, a wypadku żyta spychanie go na najsłabsze gleby.

Potencjał plonowania nowych odmian ujawnia się tylko w warunkach stosowania wysokich nakładów środków produkcji i poprawnej technologii. Ważne jest dopasowanie do siebie wszystkich jej elementów. Współczesne odmiany wymagają też przestrzegania opracowanych reżimów technologicznych dla poszczególnych odmian i regionów, w których są uprawiane. Rezerwy produkcyjne zbóż wynikające z powyższych powodów naukowcy szacują na 20 do 30 proc. plonu ziarna. W ich ocenie najpierw musi dochodzić do opanowania technologii produkcji, a dopiero później można wprowadzać odmiany o wyższym potencjale plonowania i wymaganiach. Niewłaściwe technologie stosowane w gospodarstwach nie pozwalają na wykorzystanie potencjału nowoczesnych odmian.

Podobał się artykuł? Podziel się!