Zwolennicy transgenicznych upraw twardo obstają przy swoim przekonaniu, że uprawy GMO powinny zostać zalegalizowane.

Ale takich poglądów nie podziela resort środowiska, który przygotował ustawę. Z jednej strony dopuszcza ona uprawy GMO z drugiej ich rozpoczęcie jest wyjątkowo trudne. Po pierwsze to sejmiki wojewódzkie, a nie rząd, mają decydować o wprowadzaniu stref wolnych od upraw genetycznie zmodyfikowanych. Rząd będzie prowadził rejestr takich upraw, który będzie jawny. Rolnik zainteresowany produkcją GMO będzie musiał uzyskać zgodę sąsiada oraz wpłacić kaucję.

Ale na próżno szukać entuzjazmu organizacji ekologicznych, które prowadzą kampanię przeciwko GMO. Krytykuje się głównie pomysł, aby decyzję w sprawie stref wolnych od GMO podejmował samorząd, a nie rząd.

Projekt ustawy jeszcze we wrześniu ma trafić pod obrady rządu. Nowe prawo powinno więc zostać uchwalone przez Sejm jeszcze w tym roku.

Źródło: Agrobiznes/ Witold Katner

Podobał się artykuł? Podziel się!