- Osobiście zachęcam do uprawy odmiany niezbyt późnych. Uważam, że te z grupy średnio-wczesnych są dla naszych warunków klimatycznych najbezpieczniejsze, zwłaszcza w regionach typowo kukurydzianych. Natomiast w trudniejszych warunkach klimatycznych warto postawić na odmiany wczesne, ale należy pamiętać, że te najwcześniejsze dają plony niższe o 10-20 proc. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę koszty suszenia, w ostatecznym rozrachunku wychodzi na to samo - mówi portalowi farmer.pl prof. Tadeusz Michalski - prezes Polskiego Związku Producentów Kukurydzy.

Farmerzy największą uwagę, podczas wyboru danej odmiany ziarnowej, zwracają na plonowanie. Czy to dobry kierunek?

- Wyspecjalizowani rolnicy, nastawieni na produkcję towarową szukają wiadomości, która odmiana najlepiej plonuje. Ale pamiętać trzeba też o cechach jakościowych takich jak podatność na wyleganie, odporność na głownię czy fuzariozę, czy też strawność dla bydła. Uogólniając, dla produkcji ziarna zwykle szuka się odmian dobrych i nowych, nawet nie patrząc na ceny - podkreśla prof. Michalski.

W uprawie na kiszonkę często bywa odwrotnie.

- Najlepsze odmiany jako zbyt drogie są pomijane, a szuka się okazji. Dobrze jak będzie to odmiana oryginalna, gorzej - jeśli kupi się na rynku nasiona „domowej" produkcji (nasiona F2), lub też samemu takie nasiona przygotuje. Oszczędzając 300-400 zł/ha, możemy się wtedy liczyć ze stratą rzędu przynajmniej 25 proc., co w przeliczeniu odpowiada 1-2 tys. zł - dodaje prof. Tadeusz Michalski.

Podobał się artykuł? Podziel się!