- Wielokrotnie już powtarzałem - Ustawa o ochronie prawnej odmian roślin jest dyskryminująca dla rolników, głównie ze względu na jednostronne faworyzowanie hodowców. Nadszedł więc najwyższy czas, aby coś z tym zrobić - podkreśla Czaja.


- Niestety ani Minister, ani Parlamentarzyści nie widzieli dotychczas potrzeby wprowadzenia jakichkolwiek zmian. Wadliwa konstrukcja ustawy sprawia natomiast, że hodowcy, czy ich organizacje, czyli np. Agencja Nasienna, skupili wszystkie swoje działania na prześladowaniu/ściganiu producentów rolnych, zamiast zająć się realizacją podstawowego zadania, do którego zostali powołani - rozwoju i wspierania hodowli odmian roślin objętych ochroną prawną. Co więcej, finansowo Agencja niczego nie zyskuje na procesach sądowych, obie zaś strony - i Agencja, i rolnik, tracą ponosząc koszty rozprawy poprzez wynajęcie obsługi prawnej, pełnomocnika do reprezentacji, koszty sądów - dodaje Hubert Czaja.


Przypominany, że organizacja hodowców, zgodnie z ustawą ma możliwość przeprowadzenia kontroli w gospodarstwie rolnym w celu weryfikacji uzyskanych informacji ze stanem faktycznym. Podczas tej kontroli właściciel gruntów rolnych zobowiązany jest udostępnić kontrolującemu dokumenty potwierdzające zgodność przekazanych informacji ze stanem rzeczywistym, a także umożliwić mu wstęp na grunty rolne, do budynków i innych obiektów o przeznaczeniu gospodarczym, a nawet do środków transportu. Wątpliwości budzi brak doprecyzowanych przesłanek, jakimi powinna kierować się Agencja Nasienna przy podejmowaniu decyzji dotyczących przeprowadzania kontroli w wybranym gospodarstwie.


Niedawno odbyła się też rozprawa sądowa, która rozstrzygnęła spór między Agencją Nasienną w Lesznie a 29 plantatorami w Sądzie Okręgowym w Opolu. Wygrała Agencja. Konflikt rozpoczął się, kiedy AN wysłała do rolników wezwanie do przekazania danych w ramach obowiązującej Ustawy o ochronie prawnej odmian roślin odnośnie do zastosowania nasion chronionych prawem. Niektórzy rolnicy zignorowali te wysłane kwestionariusze, a dalej po upomnieniach i wezwaniach otrzymali pozwy sądowe. To nie pierwsza tego typu sprawa.


- Izba Rolnicza w Opolu swoje obszerne stanowisko wobec uprawnień nadanych hodowcom wyraziła pismem do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w marcu br. Przedstawiliśmy w nim propozycje zmian do ustawy w zakresie wnoszenia opłat licencyjnych czy ograniczenia wstępu na grunty rolne, do budynków o przeznaczeniu gospodarczym, w tym do środków transportu, przez podmioty prywatne. Ciągle czekamy na reakcję ministra - podkreśla Czaja.