Podczas konferencji „Rola biotechnologii w produkcji roślinnej i zwierzęcej” naukowcy prezentowali realizowane właśnie w całym kraju projekty, których celem jest poprawa efektywności pracy rolników. I tak Instytut Ochrony Roślin z Poznania mówił o badaniach molekularnych podstaw odporności słodyszka rzepakowego odpornego na insektycydy, Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich o postępie w hodowli lnu oleistego, Instytut Warzywnictwa o zastosowaniach biotechnologii w hodowli roślin warzywnych.

Zdaniem dr hab. inż. Marcina Filipeckiego ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, przed agrobiotechnologią nie uciekniemy. Rosnąca liczba ludzi na Ziemi zmusza nas do coraz to efektywniejszego wykorzystywania istniejącego areału upraw. Za wzrost produktywności w rolnictwie odpowiada postęp biologiczny, a tu coraz większą rolę będzie odgrywać właśnie biotechnologia. I nie powinniśmy się niczego obawiać, przekonuje dr Filipecki: te produkty GMO, które są zaoferowane na rynku nie niosą za sobą żadnego zagrożenia, ani dla środowiska, ani dla konsumentów.

Mimo to opinia publiczna w Europie jest bombardowana informacjami o szkodliwości GMO. Dr Filipecki mówi wprost to: demagogia organizacji ekologicznych. Badania naukowe na jakie się powołują „zieloni” są słabej jakości, a ich interpretacją zajmują spece od psychotechniki-dodaje.

Po wielu latach doświadczeń z uprawami GMO teza o wysokim ryzyko agrobiotechnologii jest w znacznej mierze nie uzasadniona. Agrobiotechnologii powinno się raczej postrzegać jako potężne narzędzie wspierające postęp biologiczny w rolnictwie konwencjonalny – podsumował dr. Filipecki

Źródło: farmer.pl

 

Podobał się artykuł? Podziel się!