Od stycznia tego roku w naszym kraju obowiązuje zakaz uprawy roślin genetycznie modyfikowanych. W związku z tym PIORiN przeprowadził kontrolę 5 proc. (91 tys.) z ok. 180 tys. gospodarstw, w których uprawiana jest kukurydza.


Podczas ostatniej Sejmowej Komisji Rolnictwa jeden z posłów zapytał czy te 5 proc. to nie jest aby za mało i czy kontrolowana jest też kukurydza towarowa?

- Jeśli chodzi o kukurydzę towarową, nie tą przeznaczoną do wysiewania, to urząd, który reprezentuję nie ma takich kompetencji. Tylko odnosimy się do materiału siewnego, bo wynika to z przepisów ustawy o nasiennictwie - mówił w Sejmie Tadeusz Kłos, Główny Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa.

Raczej nie przewiduje się zwiększenia puli kontroli. - Może nie jest to duża liczba próbek, którą pobieramy, ale myślę, że jest to liczba reprezentatywna - dodał Kłos.

- W bieżącym roku ta kontrola upraw była na poziomie 5 proc. gospodarstw, które uprawiają kukurydzę. W jednym przypadku stwierdziliśmy tylko zamieszanie w odmianie konwencjonalnej - 1,24 proc. modyfikacji. Rok rocznie od 2005 r. prowadzimy monitoring modyfikacji genetycznych w materiale siewnym kukurydzy i będziemy to kontynuowali w roku przyszłym i następnych - zaznaczył Tadeusz Kłos.

Jak dodał w roku bieżącym bezpłatnie przed okresem siewu kukurydzy Inspekcja przebadała wszystkie próbki, które zgłosili rolnicy. - To było wyjście naprzeciw ich obawom, bo nie wiedzieli jaki materiał nabyli. Czasami był to materiał zakupiony od sąsiadów i to badanie ustrzegło przynajmniej kilka czy kilkanaście osób przed ewentualnymi, przykrymi konsekwencjami związanymi z zastosowaniem materiału modyfikowanego genetycznie - podkreślił.

Podobał się artykuł? Podziel się!