Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi zajęła się dziś tematem wykorzystania słomy.

Informację dotyczącą sprzedaży słomy przez rolników na cele energetyczne i jej wpływu na żyzność i urodzajność gleby przedstawił wiceminister rolnictwa Zbigniew Babalski. Jak mówił, kiedyś słoma była spalana, traktowano ją jak odpad, teraz stanowi ważny surowiec. Przy sprzyjającym roku słomy jest tle, co zbóż. Słomę rozdysponuje się różnie – ok. 40 proc. trafia na ściółkę (ok. 12 mln t), ok. 3,5 mln t na pasze – 12 proc., 1 mln t. przeznaczany jest na podłoża m.in. do pieczarek. Jak mówił wiceminister (do czego potem w trakcie dyskusji nieco się zdystansował), słoma też przeznaczana jest do przyorania w celu zbilansowania gleby – z danych wynika, że proces próchnicy potrzebuje 150-200 lat, aby z materii typu słoma powstały czynniki najbardziej korzystne dla gleby, aby odbudowała się organicznie. Słoma trafia też na cele energetyczne – to zużycie powinno jednak dotyczyć nadwyżek. To co zostaje z rolniczego wykorzystania może być zużyte na cele energetyczne, obecnie w ten sposób zużywa się 5-7 mln t słomy łącznie z biomasą leśną. Ok. 3 – 3,5 mln t słomy idzie na  zużycie energetyczne. Najlepiej, jeśli to zużycie następuje na miejscu – transport czyni to nieopłacalnym.

Jako surowiec słoma ma wielorakie zastosowanie, ale resort rolnictwa wskazuje w sposób bardzo wyraźny, że jej zużycie powinno najpierw następować w rolnictwie, potem dopiero może trafiać na cele energetyczne – podkreślił wiceminister.

Przedstawiciel Ministerstwa Energii potwierdził, że ok, 1- 1,5 mln t słomy trafia  do wytwarzania energii, więcej wykorzystuje się lokalnie.

Na ciekawe i – jak twierdził – rewolucyjne wykorzystanie słomy zwrócił uwagę gość komisji, Artur Białachowski.

Podkreślił, że słoma zawiera ok. 60 proc. wody – wykorzystywanie jej do spalania jest głupotą, totalnym marnotrawstwem. Lepsze jest wykorzystanie jej w procesie nawożenia i odbudowie próchnicy. Nieprawda, że zamiana słomy na próchnicę trwa 150 lat – rozdrobniona potrzebuje roku. Artur Białachowski zwrócił się z prośbą do MRiRW o poparcie projektu, zakładającego, że przy dzisiejszej produkcji technologii nawożenia słomę można wykorzystać jako substrat – lodówkę, z której roślina będzie mogła pobierać potrzebne substancje w miarę potrzeby.