Podczas, gdy w prasie przedsiębiorcy apelują o jak najszybsze uchwalenie ustawy, ekolodzy na konferencjach przekonują, że trzeba ją odrzucić. Marek Kryda, Koalicja „Polska wolna od GMO”: rzeczowo zbadać możliwości dostaw z innych kierunków soi konwencjonalnej. Trzeba ją oczywiście wcześniej zamówić, zdobyć kontrakty, przygotować magazyny.

Przedsiębiorcy twierdzą, że już to zbadali i na światowym rynku nie ma praktycznie możliwości kupna konwencjonalnej soi. Leszek Kawski, KRD: soja niemodyfikowana sprzedawane na eksport to są naprawdę śladowe ilości. Gdyby ustawa o paszach nie została zmieniona, 12 sierpnia wszedłby w życie zakaz importu transgenicznej soi. Ponieważ nie można by jej było niczym zastąpić rolników i przemysł spożywczy czekałyby spore perturbacje. W Sejmie trwa teraz wyścig z czasem, aby parlament zdążył przesunąć zakaz na 1 stycznia 2012 roku.

Jutro ustawa powinna zostać wysłana do Senatu. Tam czeka już na nią szef komisji rolnictwa senator Jerzy Chróścikowski. To właśnie on dwa lata temu podczas prac nad ustawą wprowadził zakaz stosowania pasz GMO.

Jerzy Chróścikowski, senator PIS: ja oczywiście będę swojego stanowiska bronił w Senacie. Natomiast decyzje senatorów to decyzje senatorów. Decyzja Senatu wydaje się być przesądzona. Większość senatorów zagłosuje za nowelizacją. Raczej mało prawdopodobne jest, aby ustawę zawetował prezydent. Ale to nie kończy problemu.

Leszek Kawski, KRD: trzy lata szybko minął i pytanie co dalej. Wierzymy, że z tym zapisem nie zgodzi się UE i w stosunku do rządu polskiego będzie toczyła postępowanie. Ustawa jest bowiem niezgodna z przepisami Unii Europejskiej. Bruksela raczej na pewno będzie się domagać zniesienia zakazu, a nie tylko jego przesunięcia.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner