Davidzie, w kraju wielkości Europy masz farmę o powierzchni 2 tysięcy hektarów. Co na niej uprawiasz?

Hoduję bydło i zboża. Na obszarze 1,2 tys. hektarów stosujemy płodozmian pszenicy, soi, kukurydzy i soi.

To nie są te same odmiany roślin, które znalazłabym w Polsce?

Cała soja i większość kukurydzy, którą uprawiam, jest modyfikowana genetycznie. Soja GMO trafiła do Argentyny w 1996 roku. By sprawdzić, czy się nadaje, zrobiliśmy testy polowe. W tym samym czasie próbowaliśmy wprowadzić na pola uprawę bezorkową.

I co się okazało – nasiona soi GMO idealnie pasowały do tej techniki. Są odporne na Roundup i pozwalają na lepszą kontrolę uprawy pszenicy. Gdy orzesz ziemi, nie masz wielu okazji by kontrolować wzrost pszenicy. Uprawa soi poprawia zawartość azotu w glebie i pozwala na lepszą kontrolę uprawy pszenicy.

>>> Czytaj też: Od 2019 roku będą dozwolone karmienie zwierząt paszami zawierającymi genetycznie zmodyfikowane organizmy

Uprawiacie też kukurydzę GMO

Tak, wiele lat później pojawiła się na rynku kukurydza odporna na Roundap i Bt kukurydza z genem bakterii Bacillus thuringensis. Dzięki temu genowi jej ziarno jest odporna na część szkodników. Taką kukurydzę siejemy obok soi, więc gdy pryskamy soję Roundapem i gdy kukurydza jest też odporna na Roundap, to ogranicza ilość chemikaliów stosowanych do upraw.

Czy taki rodzaj upraw nie spowodował wzrostu odporności chwastów albo szkodników?

Gdy siejemy kukurydzę GMO, 10 proc. upraw zasiewamy zwykłym ziarnem, nie modyfikowanym. Na pewno nie chcesz się pozbyć całej populacji szkodników. Zawsze któryś przeżyje i doprowadzimy do tego, że będą zupełnie odporne na opryski. Chcemy za to utrzymywać ich populację na niskim poziomie, który nie zaszkodzi nam finansowo. Różnorodność i płodozmian pozwala na zmniejszenie ilości toksycznych chemikaliów. Chemia w rolnictwie w Argentynie ma różne kolory, różnorodność pozwala nam na ograniczenie koloru czerwonego, najbardziej szkodliwego.

>>> Czytaj też: Rolnictwo przyszłości? Mięso bez zwierząt i odsalanie wody morskiej