17 i 18 kwietnia trwały Światowe Dni Przeciw Patentowaniu Nasion. Jak poinformowali organizatorzy z Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi, prace nad przepisami unijnymi dotyczącymi nasiennictwa "naznaczone" są interesami korporacji, a te opanowały ponad 60 proc. światowego rynku produkcji nasion.

Według Koalicji, komisja dąży do wprowadzenia zakazu na rozprowadzanie wszystkich nierejestrowanych odmian. "Na rynku zostaną tylko nasiona - hybrydy i nasiona genetycznie zmodyfikowane, produkowane i kontrolowane przez korporacje" - głosi komunikat organizacji.

Jak poinformował Artur Wiatr z Biebrzańskiego Parku Narodowego, w tych dniach aktywiści i rolnicy działający na rzecz obrony tradycyjnych nasion spotkali się w Brukseli w celu wymiany nasion. Podjęto apel do Komisji Praw Człowieka Parlamentu Europejskiego.

W Goniądzu ok. 40-osobowa grupa młodzieży z Zespołu Szkół oraz Liceum Ogólnokształcącego wspólnie z Biebrzańskim Parkiem Narodowym zorganizowała w poniedziałek happening, podczas którego uczniowie zasiali zboże i podpisali apel do premiera Donalda Tuska, a także Komisji Praw Człowieka Parlamentu Europejskiego. Wyrazili w nim swoje zaniepokojenie tym, że patentowanie nasion i stosowanie roślin modyfikowanych genetycznie (GMO) może zagrażać życiu człowieka.

Wiatr powiedział, że happening był także symbolem solidarności z rolnikami protestującymi w Brukseli.

Wiatr powiedział, że o patentowanie nasion ubiegają się wielkie korporacje, które widzą w tym przede wszystkim "interes zarobkowy". "Jeśli rolnicy będą musieli te nasiona nabywać, pozbawi się ich naturalnego, odwiecznego prawa, że to, co zasiali, a następnie zbierali, mogli przez wiele lat wykorzystywać. Mogli się między sobą wymieniać nasionami i nie musieli koniecznie ich kupować" - dodał.

Wiatr obawia się, że patentowane nasiona mogą być też modyfikowane genetycznie, co może nieść ze sobą wiele zagrożeń.

Powiedział też, że to ważne, aby młodzi ludzie brali udział w takich happeningach. "Za kilka lat będą to osoby dorosłe, które będą głosować i decydować o swojej przyszłości, a przez podpisanie apelu do premiera mogą wyrazić swoje zaniepokojenie" - dodał.

Podobał się artykuł? Podziel się!