W kraju jest obecnie około 130 firm nasiennych należących do skarbu państwa. Do tej pory korzystały one z Funduszu Postępu Biologicznego. Ale unijne przepisy od Nowego Roku zakazały tej formy pomocy publicznej.

prof. Stanisław Podlaski, SGGW: - pomoc ta utrwalała zastałe struktury. Mianowicie nie wymuszała na prezesach firm działań restrukturyzacyjnych zmierzających do ściągnięcia opłat hodowlanych.

A między innymi z tych opłat firmy nasienne powinny się utrzymywać. Niestety kwalifikowany materiał nasienny jest w Polsce bardzo rzadko stosowany, a po drugie rolnicy nawet jeżeli go kupują to niechętnie uiszczają opłaty licencyjne z tego tytułu.

W tej sytuacji spółkom państwowym odciętym od pomocy państwa grozi bankructwo. Zdaniem Polskiej Izby Nasiennej jedynym ratunkiem dla branży jest jej szybka prywatyzacja.

Upadek firm nasiennych byłby tym bardziej dotkliwy, że popyt na kwalifikowany materiał siewny będzie rósł. Prognozy mówią, że w ciągu najbliższych 25 lat zapotrzebowanie na zboża wzrośnie prawie o połowę. Ponieważ szansę na zwiększenie areału są niewielkie, jedynym wyjściem jest poprawa wydajności już istniejących upraw. A zboża potrzebne są nie tylko na cele konsumpcyjne.

prof. Karol Duczmal, prezes Polskiej Izby Nasiennej: - przy produkcji papieru potrzebujemy 30 proc. wkładu ze skrobi, a skrobia pochodzi ze zboża.

W ostatnich latach produkcja i sprzedaż kwalifikowanego materiału siewnego spadła w Polsce z 400 do 80 tys. ton.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!